RECENZJE

Dziwne, lecz intrygujące – recenzja Blindead “Niewiosna”

Pierwszy raz zetknąłem się z Blindead w 2011r. Zespół występował wówczas, jako support grupy Behemoth. Nie będę ukrywał, że koncert Blindead w katowickim Mega Clubie był dla mnie dość trudnym doświadczeniem. Grupa zaprezentowała wtedy bardzo spokojny, klimatyczny, ale w pewnym momencie niestety usypiający i raczej niekoncertowy set.

Mniej więcej w połowie koncertu Blindead, publiczność zaczęła skandować “Behemoth, Behemoth”, co rusz słychać było mało eleganckie “wypierdalać!!”. I choć sam miałem wtedy mieszane uczucia, zespołu było mi bardzo żal, bo panowie zostali potraktowani przez “behemothową” publiczność bardzo mocno z buta.

Kolejne lata nie oszczędziły zespołu Blindead.

Grupa musiała poradzić sobie z problemami personalnymi. Dla nieobeznanych krótkie wprowadzenie: w 2015r. zespół rozstał się z wieloletnim wokalistą Patrykiem Zwolińskim, jego następca, Piotr Pieza, nie zagrzał na długo miejsca w zespole. Po kolejnych zmianach kadrowych, obecny, mocno okrojony skład zespołu przedstawia się następująco: Mateusz Śmierzchalski – gitara, Konrad Ciesielski – perkusja i Bartosz Hervy – syntezator/sample. Do składu, który nagrał album “Niewiosna” dołączył, jako gość specjalny Michał “Nihil” Kuźniak (Furia, Morowe, MasseMord). I właśnie ta czwórka zamknęła się w odosobnionej chacie na Kaszubach, by w spokoju stworzyć materiał na nową płytę.

“Niewiosna” to album nietypowy.

Więc uznałem, że i moje podejście do tematu powinno być nietypowe. Choć pisząc recenzje raczej nie czytam innych opinii (nie dlatego, że uważam się za nieomylnego, ale dlatego, by uniknąć sugerowania się cudzym zdaniem i powielania opinii), w przypadku “Niewiosny” postanowiłem zrobić inaczej. Zagłębiłem się w dyskusję na Facebooku, zagłębiłem się w recenzje, które już zdążyły się pojawić. I jak to zwykle bywa, okazuje się, że ilu ludzi, tyle opinii. Od bardzo krytycznych do bardzo pozytywnych. Ja usiądę sobie przy tych pozytywnych. Ale zanim przejdę do własnych odczuć…

…pozwolę sobie przytoczyć fragment jednego z wpisów.

Autor punktuje, że Nihil sprowadził muzykę Blindead na jakąś dziwną ścieżkę zła, że od płyty bije dziwna energia i nie ma w niej światła. I niech te słowa będą dla Was punktem wyjścia przy słuchaniu “Niewiosny”, bo to faktycznie dziwna płyta.

Faktycznie pozbawiona światła, faktycznie ponura i wypełniona specyficzną, bardzo negatywną energią. Jednak, jeżeli spojrzeć na okoliczności w jakich powstawała, chyba ciężko się dziwić. Problemy kadrowe, raczej nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że zespół znajdował się na krawędzi rozpadu. Do tego słychać głosy, że grupa swoje najlepsze płyty już nagrała. A więc dookoła zespołu nagromadziło się całkiem sporo negatywnych emocji, które w jakiś sposób trzeba skanalizować. W przypadku Blindead formą “kanalizy” tych emocji jest pięć długich i chwilami, nie bójmy się tego słowa, męczących kompozycji.

A „Niewiosna” jest…

…rozciągnięta w nieskończoność, transowa, niepokojąca, męcząca, przytłaczająca, surowa, ciężka, ponura, poukładana, chaotyczna, monotonna, zróżnicowana… To tylko niektóre (tak, wiem, czasami sprzeczne) epitety, jakie przychodzą mi do głowy podczas słuchania „Niewiosny”. Bo to płyta, której nie da się jednoznacznie zaszufladkować.

Muzyka zawarta na tym albumie potrafi wciągnąć i omamić słuchacza (transowy, bardzo klimatyczny „Potwór się Rodzi”), tylko po to, by za chwilę go odepchnąć i zdeptać (dziwaczny i agresywny „Ani Lekkomyślnie, Ani Bezlitośnie”) . Jest przepełniona chłodem, zwątpieniem i rezygnacją. Od dawna żaden album nie wzbudził u mnie tylu skrajnych i sprzecznych emocji. I te wszystkie uczucia, które muzycy Blindead zawarli w „Niewiośnie” stanowią o prawdziwej sile tej płyty.

Przekaz albumu „Niewiosna”.

Tu również przytoczę kilka zdań z toczącej się w Internecie dyskusji. Na wcześniejsze stwierdzenie o braku światła na płycie, jeden z internautów odpowiedział, że może właśnie o to chodziło i że w tym momencie Nihil ze swoim przekazem, jego zdaniem, pasuje do zespołu idealnie. Moją uwagę zwróciła odpowiedź, że zespół był wcześniej introspekcyjny i pozbawiony ram, a w ich przekazie było czuć nadzieję i poszukiwanie prawdy. Internauta kończy swoją odpowiedź stwierdzeniem, że “Nihil dojebał im ramy prostaków z odwróconym krzyżem.” Ostre słowa. I nie do końca prawdziwe.

Zagłębiając się w teksty…

…okazuje się, że tylko w tytułowym “Niewiosna” Michał jednoznacznie nawiązuje do religii. Mówi, że pokruszony na patenie Jezus jest w dzisiejszych czasach wciągany nosem. Ja zamiast “prostaków z odwróconymi krzyżami” szukałbym tu raczej analogii do frazy Karola Marksa, który w swoim tekście „Przyczynek do Krytyki Heglowskiej Filozofii Prawa” określił religię mianem “opium dla ludu”, czyli zbioru złudzeń i iluzji mających ukoić cierpienie, a jednocześnie odurzyć i ogłupić.

Prawdziwym tematem płyty jest negacja.

Nie ulega wątpliwości, że “Niewiosna” to bardzo negatywny krążek. W nad wyraz oszczędnych lirykach, słowo “nie” w różnych formach i odmianach pojawia się najczęściej. W “Niepowodzeniu” słyszymy: “Potem zostaje już samo nie. Niepowodzenie za niepowodzeniem”. W “Ani lekkomyślnie, ani bezboleśnie”: “Nie tak, ani tak. Nie tak. Nie, tak.”, a w kończącym płytę “Wiosna”: “(…) nie jest powiedziane, że nie jest za późno. (…) Nie i tak nie ma znaczenia”.

I właśnie ten pesymizm, ten brak nadziei i nieustanna negacja wszystkiego sprawia, że “Niewiosna” jest dla mnie tak trudna w odbiorze i instynktownie ją od siebie odpycham. To jest właśnie ta “dziwna energia”, którą trafnie zauważył jeden z internautów.

A te oszczędne teksty są ogromną zaletą „Niewiosny”.

Choć Nihil w swoich lirykach bardzo często balansuje na granicy poezji i grafomańskiego bełkotu (przechylając się czasami w tę gorszą stronę), to na najnowszym albumie Blindead odwalił kawał bardzo dobrej roboty. Teksty stanowią zbiór luźnych, nie całkiem poukładanych strzępków myśli. Daje to ogromną swobodę do interpretacji.

Na pytanie „co poeta miał na myśli?” można odpowiedzieć na wiele sposobów. Bardzo ciekawym zabiegiem jest wplecenie w najdłuższy na płycie „Potwór się Rodzi” fragmentów rozmów, prawdopodobnie ze studia. Słychać głosy rezygnacji i niepewności, a utwór zaczyna się w pewnym momencie rozpadać i przytłacza słuchacza kakofonią dźwięków. Chaotycznych, męczących, dobijających…

Zaskakująca!

To jeszcze jeden epitet pasujący do „Niewiosny”. A zaskoczenie nadchodzi jako ostatnie. Zamykający płytę, ambientowy i bardzo oszczędny utwór „Wiosna”, wbrew tytułowi nie przynosi nadziei. To apokaliptyczny, ponury, cholernie ciężki walec, który tę nadzieję ostatecznie rozjeżdża. Minimalistyczny utwór wsparty jest ponurą melorecytacją Nihila. O czym? „A gdyby tak chociaż w jedną wiosnę wejść po dywanie, co by go nam drzewa z czerwonych rozłożyły liści? I żeby tak lało!” Wiosna? Jaka wiosna, do cholery?! Nie ma wiosny, nie ma nadziei, nie ma przyszłości. Jest… zaprzeczenie wiosny.

“Niewiosna” to wyjątkowo emocjonalny album.

Trudny w odbiorze i bardzo wymagający. Oszczędny w środkach, a jednocześnie dobitny. Z pewnością niejednego słuchacza bardzo szybko odrzuci. Jednak sądzę, że płycie należy przynajmniej dać szansę. Spróbować do niej podejść raz, drugi, trzeci. Poświęcić jej trochę czasu i sporo uwagi. Może te wszystkie emocje zawarte przez Blindead na płycie w jakiś sposób Was poruszą. Może, tak jak mnie, przytłoczą i stłamszą. Ale uważam, że to płyta, obok której ciężko przejść obojętnie. A takich albumów dzisiaj jest coraz mniej…

Blindead - Niewiosna, 2019
Blindead – Niewiosna, 2019

Lista utworów:

01. Niewiosna
02. Niepowodzenie
03. Potwór się Rodzi
04. Ani Lekkomyślnie, Ani Bezlitośnie
05. Wiosna

Podobne artykuły

Recenzja: Lost Society – Fast, Loud, Death

Tomasz Koza

Dobry początek – recenzja “Raw Deal” Infearnite

Redakcja

Recenzja: Suicide Silence – Suicide Silence

Albert Markowicz

1 komentarz

Arek 8 maja 2019 at 13:09

nie będę się rozpisywał, bo nie ma po co – w punkt.

Odpowiedz

Zostaw komentarz