RECENZJE

Recenzja: God Is An Astronaut – Helios Erebus

Post-rock to specyficzny gatunek muzyki. Poprawcie mnie, jeżeli się mylę, ale obstawiam, że nie jest specjalnie popularny w świecie rocka i metalu. Obstawiam, że dzieje się tak ze względu m.in. na brak w nim charakterystycznej dla rocka i metalu przebojowości i odpowiedniej mocy. Częsty brak wokali, pewnego rodzaju pretensjonalność i mieszanie gatunków tylko pogłębia ten stan. Z kolei fanom progresywnych dźwięków może brakować w tej muzyce wirtuozerii. Wychodzi więc na to, że jest to gatunek alternatywny, niszowy, skierowany raczej do mniejszej grupy słuchaczy. Niektórzy może się z tym nie zgodzą, ale ręka w górę kto potrafi wymienić przynajmniej 5 zespołów post-rockowych. Fanem tego typu muzyki nie jestem, ale recenzent musi podejmować się różnych wyzwań… a muszę przyznać, że nowa płyta klasyków tego gatunku, czyli God is an Astronaut – „Helios/Erebus” była dla mnie nie lada wyzwaniem.

Może jestem prostym człowiekiem, ale za pierwszym razem gdy odsłuchałem tę płytę, wydawało mi się, że mam do czynienia z klasycznym, undergroundowym plumkaniem, którego nie da się słuchać, jeżeli wcześniej nie zaaplikowało się swojemu organizmowi odpowiednich wspomagaczy. Gdybym jednak z nich skorzystał pewnie ta recenzja byłaby dla Was przydatna jak epileptykowi stroboskop. Słuchając zatem „Helios/Erebus” w pełnej trzeźwości zacząłem z każdym kolejnym przesłuchaniem bardziej się do niej przekonywać.

Czytając wypowiedzi muzyków God is an Astronaut spotkałem się z zapowiedziami, że ma być to ich najcięższy album. Faktycznie, „Helios/Erebus” ociera się momentami o progresywny metal, jednak o lżejszym usposobieniu. Nie znajdziecie tutaj oczywiście porywających przebojów, gitarowych popisów, szalonych galopad na perkusji, czy zaskakujących zmian tempa i melodii. Płyta jest jednak bardzo dobrze przemyślana i zagrana, posiada ciekawe aranżacje i w efekcie tworzy wyjątkowy, wciągający klimat, któremu warto się poddać.

Album otwiera utwór „Agneya”, który bardzo wolno się rozkręca, wręcz monotonnie. Sytuacja zmienia się, gdy wchodzi wpadający w ucho przewodni riff. Potem jest już tylko lepiej, utwór nabiera tempa i mocy, po to by pod koniec zmienić się w rasowy, progresywny metal. Doskonale z gitarami współgrają tutaj syntezatory oraz fortepian. Jak dla mnie jeden z najlepszych kawałków na płycie. Następny jest „Pig Powder” – zdecydowanie spokojniejszy, klimatyczny utwór, który nagle zmienia tempo i wchodzi w trochę industrialne motywy, po to, by na koniec zaskoczyć lekką elektroniką. „Vetus Memoria” to kawałek gdzie fortepian zdecydowanie wybija się na pierwszy plan. Współgrające z nim syntezatory tworzą dosyć ciekawy klimat. Najlepsze przychodzi jednak w drugiej połowie, gdy wchodzą naprawdę mocne, metalowe riffy i agresywna perkusja – takie klimaty doceni chyba każdy fan metalu. Niestety „Finem Solis” to już ambient – elektronika pełną gębą, na dodatek dosyć pompatyczna i monotonna – jednak świetnym zabiegiem jest tutaj dźwięk startującej rakiety, który doskonale oddaje atmosferę albumu. Z kolei tytułowy „Helios Erebus” to najdłuższy utwór na całej płycie. Trwa 8 minut i jest mieszanką wielu stylów i aranżacji. Kawałek broni się jako solidna, progresywna kompozycja, a na pewno najbardziej muzycznie dojrzała ze wszystkich na płycie. „Obscura Somnia” daje odrobinę wytchnienia i spokoju po tej muzycznej przeprawie, jednak jako kolejny ambientowy kawałek jest dosyć nudna i służy raczej kreowaniu atmosfery i budowaniu tła. Przedostatnia „Centralia” to dobry utwór, który dryfuje od klasycznego, nastrojowego post-rocka po industrializm, zahaczając momentami lekko o mocniejsze brzmienia. Album kończy spokojny i klimatyczny „Sea of Trees”, który dzięki połączeniu fortepianu, elektroniki i wokaliz odlatuje mocno w alternatywne klimaty.

„Helios / Erebus” to dobra płyta. Fanów mocniejszych dźwięków na pewno przyciągnie tutaj kilka cięższych, progresywnych utworów na naprawdę dobrym poziomie. Obstawiam, że fani post-rocka odbiorą ten album jeszcze lepiej – muzycy stworzyli świetną atmosferę, która pozwala przenieść się dosłownie w inny świat, a przecież między innymi o to chodzi w muzyce.

god-is-an-astronaut-helios-erebus-duzeTrack lista:

01. Agneya
02. Pig Powder
03. Vetus Memoria
04. Finem Solis
05. Helios Erebus
06. Obscura Somnia
07. Centralia
08. Sea Of Tree

 

 

 

 

 

Autor: Robert “Bob” Sierpiński

Rok publikacji: 2015

  • Ocena autora:
3.5
Sending
User Review
5 (2 votes)

Podobne artykuły

W pogoni za dziwną modą – recenzja Moonspell „Lisboa Under the Spell”

Paweł Kurczonek

Recenzja: Arch Enemy – The Root Of All Evil

Kinga Parapura

Recenzja: Mastodon – Crack The Skye

Kinga Parapura

Zostaw komentarz