RECENZJE

Uzasadniona arogancja – recenzja „Adonai” AXIII

„Jesteśmy dumni z tego dzieła i przekonani, że jeśli poświęcicie mu wystarczająco dużo uwagi, odkryjecie w naszej muzyce i tekstach prawdziwą głębię.” – tak o swoim debiutanckim albumie „Adonai” mówią twórcy z zespołu AXIII. Nie sposób odmówić im pewności siebie, a także przekonania o tym, że w czasie gdy odbiorcy konsumują każdy przejaw twórczości ludzkiej z fastfoodową prędkością, ich krążek zdąży przykuć uwagę na dłużej. Czy stoi za tym prawdziwa wartość artystyczna, czy jest to zwykła bufonada, za którą kryje się jedynie wydmuszka? Ja długo miałem wątpliwości, ale każdy kolejny odsłuch utwierdzał mnie w przekonaniu, że tylko jedna z tych odpowiedzi jest prawdziwa.

Zespół AXIII
Zespół AXIII, fot. materiały promocyjne

Zacznijmy od kilku wiadomości faktograficznych.

„Adonai” (z hebrajskiego – Bóg Jahwe) to debiutancki krążek zespołu AXIII, który powstał w 2014 roku w Jaworznie. Płyta nie jest jednak zbiorem przypadkowych utworów, które na przestrzeni kilku lat zespół komponował, a starannie przemyślanym konceptem. Piosenki nie przedstawiają jednak jednej historii, a mają wspólny mianownik, którym jest szeroko rozumiane tworzenie, postać twórcy (artysty? Boga?), ale również niemoc i destrukcja. Wszystkie te elementy to bowiem tak naprawdę dwie strony tej samej monety. Tak przedstawiona koncepcja od razu powinna zaintrygować, ale jednocześnie wzbudzić obawy, czy przypadkiem nie okaże się to pretensjonalne, nadęte czy sztuczne. Zanim jednak o tym, parę słów o muzyce.

AXIII nie gra metalu.

Przynajmniej nie takiego w podstawowym tego słowa znaczeniu. Najłatwiej byłoby określić to granie jako rock progresywny, z pełnym bagażem dźwięków, które ten gatunek przez ostatnie 50 lat zgromadził. Są zatem delikatne gitary, ale muzycy nie boją się ostrzejszych riffów, a niektóre z nich spokojnie mogą przyprawić fana metalu o mocniejsze bicie serca („Psalm”, „.Aki”, „Odrobinę”, końcówka „Adonai”).

Oprócz tego mocno obecna w muzyce AXIII jest też elektronika.

Ta potrafi być bardzo zaskakująca, bo raz stanowi delikatne tło dla gitarowego frontu, innym razem staje się elementem, który przejmuje stery i bardzo mocno odchodzi od rockowego fundamentu, którego zespół dość mocno trzyma się przez cały czas. Końcówka utworu „Cud” to niemal synthwave! Na koniec muszę wspomnieć jeszcze o efektach dźwiękowych, które często występują w tle utworów, stanowią dla nich rodzaj ilustracji – to zabieg, który kojarzy mi się z muzyką Pink Floyd. To porównanie bardzo na wyrost, ale jednak pierwsze, które przychodzi mi na myśl.

Jak taki galimatias sprawdza się w praktyce? Zaskakująco dobrze!

Muzyka na „Adonai”, pomimo że mocno eklektyczna, w żadnym momencie nie wydaje się posklejana na siłę z przypadkowych elementów. Jest przemyślana i spójna, a żaden ze składników nie dominuje. Dla mnie odpornych na inne gatunku muzyczne fanów metalu może być to problem, ale warto go pokonać w imię naprawdę harmonijnej i dojrzałej podróży w różne rejony progresywnego grania. Na tym tle trochę gorzej wypada wokalista – Artur Madejski. Z jednej strony niczego mu nie brakuje – potrafi zaśpiewać lirycznie, potrafi też ryknąć, ale jednak w tym wszystkim brakuje trochę charakteru. Absolutnie nie jest źle, ale gdy wokół w muzyce dzieje się tak dużo, wokal wydaje się „tylko” poprawny. Mam też pewien problem z brzmieniem – brakuje mi w nim trochę głębi i pazura. Jest za płaskie, mocno oldschoolowe, ale można się do niego przyzwyczaić. Nie jest to nic, co może całkowicie popsuć odbiór – na pewno jednak mogłoby być lepiej.

Muzycy na każdym kroku podkreślają, że warstwa liryczna ich utworów jest wcale nie mniej istotna, niż muzyczna. Uwagę w tym kontekście zwraca kilka utworów. Ciekawa jest na pewno „Próżność”, gdzie twórca (znów może być to również Bóg) tworzy nie po to, aby dać coś światu (lub go stworzyć), a żeby nakarmić swoje ego, co doprowadza go do zgnuśnienia i degeneracji. Z trochę innej perspektywy to zagadnienie poruszane jest w „Psalmie”. To wyraźne nawiązanie w treści do Psalmu 23 „Bóg jest pasterzem i gospodarzem”, ale w przeciwieństwie do tego utworu, AXIII nie uważa, że dobroć Stwórcy wynika z miłości, a raczej z chęci bycia podziwianym i próżności.

Niezwykły nastrój tego utworu dopełniają niemal kościelne zaśpiewy. Z jednej strony podniosłe i patetyczne, z drugiej – beznamiętne i powtarzane bez większej refleksji. Ciekawy zabieg zastosowano też w „Cudzie”, gdzie opisywany jest proces „tworzenia” nowego człowieka, czyli cud narodzin… a może chodzi o jego śmierć? Interpretacją każdy powinien zająć się samodzielnie. To tylko kilka przykładów, utwory są najczęściej niejednoznaczne i faktycznie wymagają uwagi oraz skupienia. Dla wielu mogą być wręcz trudne w odbiorze, ale na pewno można w nich odnaleźć wiele zaskakujących i wartych poznania wersów.

Zespół AXIII z przymrużeniem oka
Zespół AXIII z przymrużeniem oka, fot. materiały promocyjne

Artysta powinien być trochę zarozumiały.

Pod warunkiem, że faktycznie ma do zaoferowania światu coś wartościowego. Zanim zacząłem słuchać płyty „Adonai”, a jedynie zapoznałem się z różnymi informacjami wokół tego krążka, miałem przed oczami obraz zespołu, który trochę zbyt mocno podkreśla, jak wielkie dzieło stworzył. Jednak „lektura” debiutanckiej płyty AXIII całkowicie pozbawiła mnie tego uczucia. „Adonai” to płyta przemyślana, spójna i bardzo dojrzała.

Pomimo tego, że to debiut, twórcy doskonale widzieli, jak chcą się przedstawić światu i co mu pokazać. Krążek ma swoje drobne uchybienia, na pewno nie jest to dzieło bez skazy, ale jako całość broni się zarówno w aspekcie muzycznym, jak i treściowym. Na pewno nie jest to płyta łatwa w odbiorze, dla wielu może być wręcz niezrozumiała, ale to w żaden sposób nie powinno to umniejszać jej wartości.

PRZYDATNE LINKI:

Strona zespołu | Facebook | Instagram | YouTube | Spotify | Soundcloud | Deezer | Spotify

ZAMÓW „ADONAI”:

Messenger | Amazon Music | iTunes | Google Play | Mailowo | Bandcamp

AXIII - Adonai, 2018
AXIII – Adonai, 2018

Tracklista „Adonai”:

1. Wstań
2. Adonai
3. Cud
4. Kryptydy
5. Próżności
6. Psalm
7. Kwas
8. Maj.
9. Odrobinę
10. .aki
11. Śpij

Artykuł sponsorowany

Podobne artykuły

Recenzja: Soilwork – Verkligheten

Bartłomiej Pasiak

Recenzja: Children Of Bodom – Halo Of Blood

Tomasz Koza

Recenzja: Deadpoint – The Art Of Deception

Tomasz Koza

1 komentarz

olo 31 maja 2019 at 19:13

ADONAI dosłownie znaczy – Pan, Bóg Wszechmogący, a nie Bóg Jahve…

Odpowiedz

Zostaw komentarz