RELACJE

Relacja: Hunter, Gdynia 24.03.2013

Po raz drugi w ciągu niespełna pół roku grupa Hunter odwiedziła Gdynię, a mianowicie klub muzyczny Ucho. Poprzednio w towarzystwie zespołu Kaatakila, tym razem jednak Drak i spółka przybyli do Trójmiasta bez młodszych kolegów, którzy z powodu choroby bliskiej osoby jednego z członków formacji musieli odwołać swój występ. W związku z tym około trzystu fanów zebranych w gdyńskim Uchu nie musiało zbyt długo czekać na pojawienie się Huntera na deskach klubu.

Ostatni marcowy koncert Huntera rozpoczął się niemal punktualnie o godzinie 20:00 od mocnego uderzenia, poprzedzonego krótkim intro ze słynnych “Świętych z Bostonu” z Willem Dafoe. Na pierwszy ogień poszły takie hity jak “Dwie Siekiery”, “Kostian” czy “Strasznik” z “Królestwa”. Między tymi dwoma numerami grupa znalazła też miejsce na odegranie monumentalnego “Argesa” by po nim przejść do mojego ulubionego “Labiryntu Fauna” wykonanego w znakomitym stylu.

Potem było już tylko lepiej.

Z każdą kolejną piosenką muzycy rozkręcali się coraz bardziej i gołym okiem było widać, że dają z siebie absolutnie wszystko. Po materiale z dwóch ostatnich płyt, zespół postanowił sięgnąć po nieco starsze kompozycje, także tego wieczoru mogliśmy usłyszeć również takie szlagiery jak “Freedom” czy odśpiewany na siedząco legendarny już “Kiedy Umieram”.

Tego wieczoru usłyszeliśmy również “Sztandar”, zapowiedziany przez Draka, który nawiązał oczywiście do przymusowego uczestnictwa w pierwszomajowych pochodach. Po “Sztandarze” nadeszła pora na popis umiejętności niezawodnego Daraya, który swoim krótkim show tylko potwierdził, że należy do absolutnej czołówki, nie tylko polskiego ale i światowego metalu. Warto również wspomnieć o Jelonku, którego pozytywna energia i komiczne miny z pewnością sprawiły, że na twarzach wielu fanów pojawił się uśmiech. Pierwszą część setu Jelonek i jego kompani zakończyli kolejnym faworytem publiki “Śmierci Śmiechem” z “Hellwood”.

Trójmiejska publika nie musiała zbyt długo prosić swoich ulubieńców by powrócili na scenę.

Po kilku chwilach i głośnym nawoływaniu muzycy Huntera z powrotem weszli na scenę, a w dłoniach Draka mogliśmy ujrzeć miecz! Podczas bisu mogliśmy usłyszeć m.in. “Trumian Show” oraz niezawodny “Life is Life” i balladowego “O Wolności” odśpiewanego ponownie na siedząco i w niemal melancholijnej atmosferze. Na sam koniec Drak przedstawił wszystkich członków zespołu, a także podziękował fanom i organizatorom koncertu za zaproszenie do Gdyni. Po wszystkim, muzycy z Saimonem i Drakiem na czele oczywiście wyszli do fanów, dzięki czemu każdy mógł zrobić zdjęcie czy zdobyć autograf swoich idoli.

Podsumowując, Hunter to już od wielu lat klasa sama w sobie.

Muzycy w znakomitej formie zaprezentowali wspaniałe widowisko, co w przypadku zespołu takiego formatu jak Hunter jest już niemal rutyną. Fanom grupy pozostaje jedynie czekać do rozpoczęcia sezonu festiwalowego, kiedy to szczycieńska formacja zaprezentuje się w całej okazałości przed tysiącami fanów, m.in. na Przystanku Woodstock u boku legendarnej formacji Anthrax.

 

Autor: Dawid Makowski

Podobne artykuły

Relacja: Death Angel w Polsce (Sonic Retribution Tour 2011), Warszawa – 01.04.2011

Tomasz Koza

Relacja: Mastodon, Russian Circles – Warszawa, 11.11.2017

Albert Markowicz

Relacja: Soulfly, Lody Kong – Gdańsk, 16.06.2014

Tomasz Koza

Zostaw komentarz