RELACJE

Ten zespół nie powszednieje! Metallica, Warszawa 21.08.2019 – relacja

Każdy kolejny koncert Metalliki w Polsce wywołuje u mnie mniejszy dreszcz emocji. Najczęściej dość bacznie śledzę setlisty i nawet pomimo tego, że zespół żongluje nieco repertuarem, w większości na długo przed występem z grubsza wiadomo, co zagra.

Oglądam też na YouTubie fragmenty z innych występów na trasie, więc pod względem show i produkcji, również nie jest to wielkie zaskoczenie. Wszystko jednak zmienia się, gdy rozbrzmiewają pierwsze dźwięki Ecstasy of Gold. Wówczas emocje biorą górę. Metallika jest po prostu zbyt dobra na żywo, żeby spowszednieć.

Metallica w Warszawie – zaczęło się od opóźnienia

Metallica poza sceną działa trochę na zasadach korporacyjnych, a wszystkie jej działania są przemyślane i dopięte na ostatni guzik. Tym większe było moje zaskoczenie, że zespół spóźnił się, bo zamiast zapowiedzianej 20:15, występ rozpoczął się z blisko półgodzinną obsuwą. Wypełniony do ostatniego miejsca Stadion Narodowy próbował zorganizować sobie jakoś czas, tworząc meksykańską falę i wywołując zespół na scenę. Ten pojawił się na niej mniej więcej o 20:45 i grał przez blisko 2,5 godziny.

James Hetfield podczas koncertu Metalliki w Warszawie
James Hetfield podczas koncertu Metalliki w Warszawie

Metallica wciąż promuje „Hardwired… to self-destruct”

Metallica podczas koncertów tego lata w Europie wciąż promuje wydany w 2016 roku album „Hardwired… to self-destruct”. Robi to jednak mniej intensywnie niż chociażby rok wcześniej w Krakowie. Podczas tamtego występu setlitę zdominowały kawałki z tej płyty.

W 2019 roku w Warszawie Metallica zagrała zdecydowanie bardziej przekrojowo

Show zaczął utwór tytułowy z promowanego wydawnictwa, który w roli rozgrzewacza na początek sprawdza się świetnie i od razu rusza publiczność. Drugi numer był z kolei okazją do poćwiczenia możliwości wokalnych fanów na stadionie. Gdy publiczność intonowała słynny zaśpiew z utworu „The Memory Remains”, naprawdę można było poczuć ciarki na plecach. Sam kawałek został wzbogacony o znacznie rozbudowane i dynamiczne outro – zupełnie inne niż to, znane z wersji studyjnej.

Metallica zagrała w Warszawie
Metallica zagrała w Warszawie

„Metallica gra utwory nowe, w średnim wieku i stare”

W taki sposób James Hetfield zapowiedział coś z prehistorii zespołu, czyli „The Four Horeseman”. Reakcji publiczności nie trzeba opisywać. Podobnie jak przy dwóch następnych numerach, czyli „Harvester of Sorrow” oraz „The Unforgiven”. W tym drugim numerze we wstępie kilka drobnych błędów popełnił Kirk, ale ogólnie trzeba stwierdzić, że zespół fizycznie prezentuje się bardzo dobrze.

Czy Lars Urlich umie równo grać?

Kirk Hammett podczas koncertu Metalliki w Warszawie
Kirk Hammett podczas koncertu Metalliki w Warszawie

Po Jamesie Hetfieldzie widać co prawda, że nadgryzł go już ząb czasu, choć trzeba oddać, że jego obecna stylówa, czyli lekko dłuższe włosy i wąsy raczej dodają mu lat, niż ujmują. To jednak nie zmienia faktu, że jest w świetnej formie. Jako gitarzysta wciąż zachwyca niesamowitym downpickingiem, a także precyzją grania.

Wokalnie, biorąc pod uwagę, że wybitnym śpiewakiem nigdy nie był, również sprawia świetne wrażenie. Owszem, w górnych rejestrach zdarza mu się wypaść z tonu, ale energii mogłoby pozazdrości mu wielu o połowę młodszych wokalistów.

Zaskoczony byłem natomiast Larsem Ulrichem. To już tak właściwie człowiek-mem, a beka z jego nierównego grania jest wszechobecna. W Warszawie jednak spektakularnych wpadek nie było. Co więcej, zauważyłem dzięki wielkim telebimom, że naprawdę często grał podwójną stopą, a przecież powszechnie wiadomo, że w przeszłości zdarzało mu się upraszczać wiele ze swoich partii w wersjach na żywo.

To ten sam zespół?! – 35. rocznica wydania „Ride The Lightning” Metalliki

Metallica zagrała „Sen o Warszawie” Czesława Niemena

O Robercie Trujillo i Kirku Hammecie nie sposób napisać inaczej niż w kontekście ukłonu w stronę publiczności. Na całej trasie promującej „Hardwired… to self-destruct” obaj „coverują” utwór z kraju, w którym aktualnie występują. Wszystko, jak twierdzą muzycy, aby „have some fun”.

Wybór utworu trzeba uznać za niezwykle trafny

Metallica w Warszawie zagrała… „Sen o Warszawie” z repertuaru Czesława Niemena, a zdjęcie artysty pojawiło się na telebimie. Co tu dużo mówić – publiczność była zachwycona i chóralnie odśpiewała cały utwór z zespołem. Choć „razem z zespołem” to stwierdzenie trochę na wyrost – Roba chyba jednak przerósł polski tekst, a sferę wokalną zostawił praktycznie w całości publiczności. Nie krytykuję tego – jak trudny w wymowie jest polski język, nikogo przekonywać nie trzeba.

Co Metallica zagrała w Warszawie?

Ten utwór był jednak tylko dodatkiem do tego, po co przyszli słuchacze. Repertuar, jak już było wspomniane, był zdecydowanie bardziej przekrojowy, niż rok wcześniej w Krakowie. W zasadzie jedyną płytą studyjną, z której muzycy nie sięgnęli po żaden utwór, było „Load”.

Szczególnie warte odnotowania są jednak utwory grane rzadziej, bo to, że w setliście znalazło się „Nothing Else Matters”, „Master of Puppets” czy „Enter Sandman” dla nikogo nie powinno być żadnym zaskoczeniem. Dwa smaczki, które moim zdaniem znacznie urozmaiciły listę to przede wszystkim „St. Anger” – od koncertów promujących płytę pod tym samym tytułem kawałek był grany bardzo rzadko.

Dość powiedzieć, że w ciągu ostatnich 15 lat zespół sięgnął po ten utwór zaledwie 21 razy. Drugim wartym odnotowania utworem było „The Day That Never Comes” – pierwszy singiel z płyty „Death Magnetic” nie jest raczej pewniakiem koncertowym.

W 2019 roku Warszawa była drugim występem, podczas którego zabrzmiał. Szczególnie „St. Anger” został ciepło przyjęty – czyżby fani zaczęli doceniać ten surowy krążek?

Metallica znów zagra z orkiestrą – będzie S&M2!

Akustyka i nagłośnienie Stadionu Narodowego – jak zabrzmiała Metallica?

Nagłośnienie na Stadionie Narodowym to temat delikatny. Z jednej strony powszechnie i zapewne słusznie twierdzi się, że to miejsce, które średnio nadaje się na koncerty, bo pogłos i echo, które roznoszą się po obiekcie mocno psują odbiór.

Z drugiej wiele zależy od gatunku muzyki (Phil Collins podobno zabrzmiał świetnie), a także miejsca. Ja podczas warszawskiego koncertu Metalliki miałem dużo szczęścia – udało mi się stanąć praktycznie pod samą sceną z wielką baterią głośników skierowaną w moją stronę. W takiej pozycji dźwięk był wspaniały. Soczysty, potężny, ale selektywny. Naprawdę, nie mogę powiedzieć złego słowa.

Metallica zagrała Sen o Warszawie Czesława Niemena
Metallica zagrała “Sen o Warszawie” Czesława Niemena

Na bisy jednak przeniosłem się na koniec płyty i tam było słabo

O ile „Nothing Else Matters” zabrzmiało w porządku, bo taki jest charakter tego utworu, o tyle gęste w brzmieniu i pracy gitar „Spit Out The Bone” było mocno nieczytelne. Pogłos był duży, a zespół brzmiał, jakby grał na końcu długiego korytarza. Nie wiem, jak było na trybunach, nie byłem tam, a komentarze, które pojawiają się w sieci, są ze sobą sprzeczne – od takich, że było słychać świetnie, po totalne wieszanie psów na akustyce. Z miejsc, w których stałem, nie umiem tego ocenić.

Metallica zagrała w Warszawie – kiedy następny koncert w Polsce?

Koncert Metalliki to wydarzenie wykraczające daleko poza ramy imprezy stricte metalowej. Obok długowłosych thrasherów są na nim plastikowe dziunie, piękni chłopcy z wielkich miast, tatusiowe i mamusie ze swoimi dziećmi, a także sporo przypadkowych osób – tak właściwie pełny przekrój społeczeństwa.

Co Dave Mustaine sądzi o nowej Metallice?

Metallica to ikona popkultury i trudno spodziewać się, by miało być inaczej

Czy jednak przez pryzmat tego, kto przychodzi na koncert Metalliki, powinniśmy negatywnie patrzeć na samo show? Moim zdaniem zdecydowanie nie, bo to stoi na absolutnie wybitnym poziomie, a muzyka broni się sama.

Ghost i Bokassa – supporty przed Metalliką

W Warszawie przed Metalliką zagrały dwa zespoły – Ghost oraz Bokassa. Szczególnie ten pierwszy został niezwykle entuzjastycznie przyjęty. Nie ma co się temu dziwić – w końcu to zespół już uznany i z dużą bazą fanów, również w Polsce. Jednak było widać, że nawet słuchacze, którzy nie znali wcześniej twórczości szwedzkiego składu, dali się porwać do zabawy.

Nie mogę jednak w pełni docenić tego show, bo przy dziennym świetle ucieka sporo magii. Jednak po tym, co zobaczyłem w Warszawie, wprost nie mogę doczekać się pełnowymiarowego koncertu Ghost, który już jesienią w Katowicach.

Z przyczyn logistycznych ominąłem koncert Bokassy.

Metallica – Warszawa 21.08.2019 setlista

1. Hardwired… to self-destruct
2. The Memory Remains
3. The Four Horeseman
4. Harveter of Sorrow
5. The Unforgiven
6. Now That We’re Dead
7. Moth Into Flame
8. Sad But True
9. The Day That Never Comes (po tym utworze – Sen o Warszawie)
10. St. Anger
11. One
12. Master of Puppets
13. For Whom The Bell Tolls
14. Creeping Death
15. Seek & Destroy
16. Spit Out The Bone
17. Nothing Else Matters
18. Enter Sandman

Fot. Szymon Grzybowski

3 komentarze

Mark 22 sierpnia 2019 at 23:33

Te ich covery to sie nadaja, ale niestety do smietnika… zreszta podsumowal je slusznie ostatnio Fischer z C.Frost. Co do Larsa to na tej trasie którą graja juz naprawde dlugo to musze mu oddac ze widac zdecydowanie lepszą formę niz we wczesniejszych latach gdzie jak dla mnie kogos kto wie co nieco o perkusji nie dalo sie posluchac normalnie metallicy wlasnie przez niego:(

Odpowiedz
Adam 24 sierpnia 2019 at 06:41

Bez przesady z tą trudnością polskiego języka, że Rob sobie nie mógł poradzić. Jak się czyta z kartki i to jeszcze słowa napisane tak jak się wymawia to znowu takie trudne to nie jest.

Odpowiedz
olo 24 sierpnia 2019 at 10:40

Za tę kasę to powinien płynnie się nauczyć na pamięć tekstu…

Odpowiedz

Zostaw komentarz