SPECJALNE

Motörhead: reedycja 6 albumów z okresu 1995-2001 już 29 marca w sprzedaży

Muzyka Motörhead na przestrzeni lat nie przechodziła radykalnych zmian stylistycznych, nie schodziła również poniżej pewnego poziomu. W zasadzie można losowo wybrać pozycję z ich dyskografii i po przesłuchaniu z całą pewnością nie będzie się pozostawionym z uczuciem niedosytu. Pewne okresy kariery cieszą się jednak większą, ale też mniejszą atencją fanów zespołu. Lata 90., a zwłaszcza druga ich połowa to ten mniej doceniany okres twórczości. Zupełnie niesłusznie, bo Motörhead wydało w tamtym czasie bardzo udane albumy. Dzięki wznowieniu 6 płyt z lat 1995-2001 przez BMG znów będziemy mieli okazję bliżej się im przyjrzeć.

Lata 90. były trudnym okresem dla zespołów, które można określić jako klasycznie heavy metalowe. Gorzej radziły sobie wówczas zarówno kapele z nurtu NWoBHM, jak i thrash metalowe załogi. Niektóre z nich modyfikowały swój styl, próbowały dostosować się do panującej wówczas mody – z różnym, najczęściej niezbyt okazałym skutkiem. Inne uparcie i konsekwentnie grały swoją muzykę – wbrew modom i kalkulacjom. Tą drugą ścieżką podążyło między innymi Motörhead. Albumy Brytyjczyków z lat 1995-2001 nie są dziś uznawane za klasykę, ale zdecydowanie warto się im bliżej przyjrzeć. Zacznijmy przegląd od wydanego w 1995 roku krążka „Sacrifice”.

Motorhead - Sacrifice

Sacrifice (1995)

„Sacrifice” było 12. krążkiem w dorobku Motörhead. Sam Lemmy określał ten album jako jeden ze swoich ulubionych spośród całej dyskografii zespołu. Nagrywanie jednak nie przebiegało bezproblemowo. „Sacrifice” było ostatnim wydawnictwem, na którym Motörhead było kwartetem. Po sesji z zespołu został usunięty drugi gitarzysta – Michael „Würzel” Burston, który grał w Motörhed od 1984 roku.

Pozostali muzycy wspominali jednak, że podczas prac nad „Sacrifice” Würzel był całkowicie bezproduktywny, a często wręcz swoim podejściem sabotował proces nagrywania. Było to do tego stopnia dokuczliwe, że na amerykańskim wydaniu „Sacrifice” całkowicie usunięto jakiekolwiek wzmianki o udziale muzyka w sesjach nagraniowych.

Pomimo tego, że album był solidnym łupnięciem w „motörheadowym” stylu i zdobywał przychylne recenzje, nie zawojował list przebojów i raczej nie przysporzy grupie nowych fanów. Wartą odnotowania ciekawostką jest wykorzystanie utworu tytułowego z płyty na ścieżce dźwiękowej do filmu „Tromeo i Julia”, czyli uwspółcześnionej wersji klasycznego dramatu Shakespeara. Narratorem filmu był nie kto inny niż sam Lemmy.

Wznowienie BMG dostępne jest zarówno na CD, jak i na winylu. Szczegóły w linku: https://motorhead.lnk.to/SacrificeVinylWB.

Motorhead - Overnight Sensation

Overnight Sensation (1996)

„Overnight Sensation” od razu zwraca uwagę swoją okładką. To pierwsza płyta od czasów legendarnego albumu „Ace of Spades”, gdzie zamiast coverartu pojawia się zdjęcie zespołu – znowu jako trio. Warto zwrócić też uwagę na twarz Lemmy’ego – nie ma tam jego ikonicznych bokobrodów, zwanych również pekaesami.

To jednak niejedyna kwestia, dla której warto bliżej poznać ten album. Jest on jednym z najbardziej różnorodnych w dorobku zespołu. Są na nim zarówno ultra-ciężkie metalowe numery, jak „Civil War”, ale obok też lekko bluesowe, wręcz przebojowe, jak „I Don’t Belive a Word”.

Nie brakuje też rock’n’rollowej zadziorności i luzu, na przykład w kawałku tytułowym. Płyta została bardzo ciepło przyjęta zarówno przez fanów, jak i krytyków. Uznaje się ją za jedną z najlepszych wydanych w latach 90. Poszedł za tym również umiarkowany sukces komercyjny, a album trafił w kilku krajach na listy najlepiej sprzedających się albumów.

Motorhead - Snake Bite Love

Snake Bite Love (1998)

„Snake Bite Love” można uznać za nieznaczny spadek formy Motörhead. Mikkey Dee w książkowej biografii zespołu odnosi się do tego albumu wręcz negatywnie. Ogólne niepowodzenie artystyczne krążka zrzuca na zbyt mało czasu, który zespół dostał na nagranie. Wskazuje też, że niektóre utwory są po prostu niegodne albumu Motörhead, a kawałek „Night Side” określa wprost gównem.

Pozostali muzycy byli bardziej zachowawczy w swoich opiniach, choć z wypowiedzi, między wierszami można wyczytać, że nie są oni do końca zadowoleni z ostatecznego kształtu. Recenzenci zauważali natomiast, że krążek jest wyraźnie lżejszy od poprzednich, ma też więcej wolnych i spokojniejszych fragmentów. O niezbyt dużym powodzeniu artystycznym albumu może świadczyć też między innymi niewielkie wykorzystanie utworów z niego podczas koncertów, nawet w trakcie trasy promującej album.

Motorhead - Everything Louder Than Everything Else

Everything Louder Than Everything Else (1998)

Motörhead było niezwykle pracowitym zespołem. Muzycy czasu, którego nie poświęcali na nagrywanie płyt, pożytkowali na koncertowanie. „Everything Louder Than Everything Else” to szósty w dorobku grupy album live. Był jednak pierwszym, na którym zarejestrowano i wydano całe show – od początku do końca.

Wcześniej ograniczeniem była płyta winylowa, teraz można było bez problemu, na dwóch płytach CD, zmieścić blisko dwie godziny muzyki. Lemmy podkreślał także, że nieprzypadkowo wybrano miejsce nagrania albumu, czyli Hamburg – uważał bowiem, że niemieccy fani byli jednymi z najbardziej lojalnych wobec zespołu i chciał ich w ten sposób upamiętnić.

Zawartość muzyczna tej koncertówki niczym nie zaskakuje i należy traktować to jako komplement. Motörhead był koncertową maszyną – jest więc ostro, zadziornie i ciężko. Recenzenci w swoich opiniach podkreślali potężne brzmienie i zachęcali – pół-żartem, pół-serio – słuchaczy do zapoznania się najpierw z wersjami studyjnymi utworów, bo gdyby najpierw posłuchali tych na żywo, wersje albumowe mogliby uznać za o wiele gorsze. Wspaniały album, który pokazuje uznany zespół w świetnej formie. Może nawet na szczycie swoich możliwości.

Motorhead - We Are Motörhead

We Are Motörhead (2000)

Czy Motörhead musi się przedstawiać? Raczej nie, ale album „We Are Motörhead” jest świetną wizytówką zespołu, bo po raz kolejny grupa udowodniła, że nie musi zwracać uwagę na modę i trendy w muzyce, żeby nagrać dobry i popularny album.

Motorem napędowym tego krążka był cover Sex Pistols – „God Save The Queen”, a także prześmiewczy teledysk, w którym muzycy poruszali się po Londynie dwupoziomowym, odkrytym autobusem, za którego kierownicą siedział sobowtór królowej Elżbiety II. Czy można wyobrazić sobie coś bardziej brytyjskiego? Jednak nie tylko ten utwór sprawił, że „We Are Motörhead” jest niezwykle udanym albumem. Na krążku wciąż słychać też radość i entuzjazm muzyków, który zdecydowanie udzieli się również fanom.

„We Are Motörhead” było pierwszym albumem od czasów „Bastard” z 1993 roku, który zawitał na brytyjskiej liście najlepiej sprzedających się płyt. Album dobrze sprzedał się też w Niemczech, Szwecji i Finlandii.

Live At Brixton Academy (2003)

Siódma płyta koncertowa Motörhead, czyli „Live At Brixton Academy” to wyjątkowa pamiątka specjalnego występu, który zorganizowano w 2001 roku z okazji 25-lecia działalności zespołu. Tak ważne wydarzenie nie mogło zostać uczczone po prostu „zwykłym” koncertem.

Na scenie, obok tria z Motörhead, pojawili się liczni goście. Wśród nich Eddie „Fast” Clarke, czyli gitarzysta z pierwszego, uważanego za klasyczny skład. Oprócz niego Brian May z Queen, Doro Pesch, Martin „Ace” Kent (Skunk Anansie), czy Whitfield Crane (Ugly Kid Joe).

Całość to ponad 2,5-godzinna uczta z muzyką Motörhead. Setlista została dostosowana do tak doniosłej rocznicy i wśród 23 zagranych numerów, znalazł się reprezentant praktycznie każdego okresu działalności zespołu. „Live At Brixton Academy” nie należy jednak traktować wyłącznie jako pamiątki – to wciąż kawał solidnego i soczystego grania, które uderza w słuchacza z mocą pędzącego pociągu.

25 & Alive Boneshaker DVD (2001)

Omówiony wyżej koncert został wydany także na płycie DVD jako „25 & Alive Boneshaker”. Jest to niezwykle okazałe wydawnictwo, bo oprócz koncertu w Brixton Academy dodano do niego wiele bonusów. Wśród nich sześć utworów na żywo zarejestrowanych podczas festiwalu Wacken w 2001 roku, do tego akustyczną wersję „Ain’t No Nice Guy”, wywiady z muzykami, galerie, a dźwięk całości zmiksowano w formacie 5.1. Koncertowe wydawnictwo wideo zostało bardzo pozytywnie przyjęte, a w Niemczech otrzymało złotą płytę za 25 tysięcy sprzedanych egzemplarzy.

Fanów Motörhead nie trzeba przekonywać, że każdy okres działalności tego zespołu niesie ze sobą wiele muzyki wartej uwagi. Pozostałych z całą pewnością warto zachęcać do bliższego poznania twórczości zespołu również z okresu, który powszechnie uważa się za mniej klasyczny. Dzięki reedycjom BMG sześciu albumów z lat 1995-2001 z całą pewnością nadarza się ku temu świetna okazja!

Fot. Materiały prasowe; BMG

Podobne artykuły

Czy nastolatki w Polsce słuchają metalu? Niekoniecznie.

Szymon Grzybowski

Reedycja trzech pierwszych albumów Saxon w marcu 2018 roku

Tomasz Koza

Co z tym basem? – wznowienie „…and Justice For All” z okazji 30-lecia wydania albumu

Szymon Grzybowski

Zostaw komentarz