WYWIADY

“Podległy ciągłej presji” – wywiad z Pawłem Gładyszem (Transgresja), część 1

Paweł Gładysz, wokalista grupy Transgresja, w swoim domowym zaciszu opowiedział o swojej przeszłości, kapłaństwie, alkoholu, szukaniu klientów i wspinaczce po szczeblach kariery.

Poniżej pierwsza część obszernego wywiadu.

W Twoich tekstach dość często pojawiają się różne odniesienia, różne nawiązania do Biblii. Skąd się to wzięło?

Paweł: Myk jest taki, że ja parę lat temu odszedłem od kasty kapłańskiej. Byłem protestanckim kaznodzieją, czyli pastorem. Gdy spojrzysz na teksty, to mają one nawiązania biblijne, ale raczej [chwila wahania]…

…krytyczne, bym powiedział. W tekście „Błogosławionych” cała historia jest przewrócona do góry nogami, jest płonący „Heretyk”, a więc nie są to dobre skojarzenia.

Paweł: Dla mnie była to dość solidna trauma. Jako młody chłopak z dysfunkcyjnej rodziny, hmm… ten bunt młodzieńczy i brak stabilizacji czy osoby, która by mnie trzymała za mordę, pozwoliła się wyszaleć, ale przywracała do pionu, takiej osoby nie było. Miejsce takiej osoby zajęła ta społeczność chrześcijańska, do której dołączyłem. Dla mnie to też była pewna forma buntu. Mnie forma Kościoła Katolickiego po prostu nie przekonywała. Na swojej drodze spotykałem mało charyzmatycznych księży i nagle, gdy wszedłem w środowisko protestanckie, miałem zupełnie odwrotne wrażenie. Spotkałem bardzo charyzmatycznych ludzi, którzy też mieli żonę, dziecko…

Paweł Gładysz; fot. Archiwum prywatne
Paweł Gładysz; fot. Archiwum prywatne

…i te same problemy, które masz Ty czy ja.

Paweł: Tak. Było to dla mnie bardziej autentyczne. Do tego miałem poczucie, że ci ludzie wykonują jakąś misję. Młody człowiek, który szuka jakichś wzorców, których nie miał w domu i widzi coś takiego, nagle stwierdza, że może to ma sens. Więc wgryzłem się w to. I na początku bardzo mi to pomogło. Byłem bardzo niestabilny emocjonalnie, a dzięki temu mogłem się skoncentrować na nauce. U protestantów funkcjonuje tak zwana doktryna predestynacji, czyli to, że czynisz dobro wskazuje, że jesteś naczyniem do celów zaszczytnych. A więc dobrze się ucz, zapierdzielaj w robocie jak najlepiej, bądź przykładnym obywatelem. I to bardzo mnie ustabilizowało społecznie i spowodowało, że intelektualnie bardzo się rozwinąłem.

Skąd pomysł by zostać kapłanem?

Paweł: Wejście w tę społeczność dało mi poczucie celu, bo chciałem pomagać innym ludziom i tu zaczyna się moja droga wejścia w święcenia kapłańskie. I to, że przywódcą tej grupy był człowiek z bardzo kontrowersyjną przeszłością, powodowało, że była w tym jakaś naturalność. Ale gdy wchodziłem głębiej w struktury tej instytucji, nagle czar pryskał, bo w momencie, gdy przyjmujesz na siebie rolę przywódcy, zaczyna się polityka. Nagle widzisz, że ludzie, którym pomagałeś zaczynają Ci zazdrościć…

Paweł Gładysz; fot. Archiwum prywatne
Paweł Gładysz; fot. Archiwum prywatne

…pozycji, do której w tej organizacji doszedłeś?

Paweł: Dokładnie. A to co jest, powiedzmy, kontrowersyjne w Chrześcijaństwie to przede wszystkim ludzka obłuda. Bo idea sama w sobie jest bardzo prosta. Kochaj siebie, a dzięki temu będziesz mógł podejść do drugiego człowieka z tą samą miłością. Kochaj drugą osobę, czyli nie osądzaj, nie obmawiaj, nie wbijaj kosy w plecy. A jeżeli miłość to akceptacja ludzi, którzy nie koniecznie mają te same poglądy, co Ty. I cały problem polega na tym, że ludzie totalnie się do tego nie stosują i to mnie rozwalało emocjonalnie.

Rozumiem, że to właśnie poznanie tej instytucji od kuchni sprawiło, że postanowiłeś się wypisać?

Paweł: Nie od razu. Na początku dalej to ciągnąłem, bo człowiek zaczyna się zastanawiać co się stanie z jego życiem. Ale wchodząc w te struktury, poznając całą tę politykę, widzisz ludzi, którzy powinni być przykładem, a absolutnie tym przykładem nie są. Ja byłem diakonem [Paweł porównał funkcję protestanckiego diakona do katolickiego wikarego – przyp.red.] i miałem narzuconą presję, zaczęła się robić korporacja, miałem narzucone określone wyniki, na przykład ilu ludzi odwiedziłem.

Byłeś z tego rozliczany?

Paweł: Tak, miałem zeszycik i rozmowy „co tam napisałeś, u kogo byłeś?”. To było słowne rozliczanie, a czasami słowa potrafią dobić. I to było dla mnie odpychające i sztuczne, bo wiało korporacjonizmem, instytucjonalizmem. I w sumie nie różni się to od każdego innego ugrupowania religijnego. A w gruncie rzeczy, według doktryny nowotestamentowej, religia wcale nie jest dobra. Ludzie, którzy zabili Jezusa, to była kasta religijna, to oni go sprzedali Rzymianom. Więc wniosek nasuwa się jeden, religijność w kontekście instytucji jest dla mnie pojęciem bardzo negatywnym. Nawet w czasach, gdy byłem kapłanem było to dla mnie negatywne. I ta ciągła presja, te rozliczanie, powodowały u mnie coraz większą depresję. Miałem stany, w których czułem się totalnie zgnojony przez to, że nie spełniam oczekiwań. Cierpiała na tym moja żona, nasze relacje w małżeństwie. Cała ta psychoza była absurdalna i niedorzeczna. I zwyczajnie przykra, bo miejsce, w którym człowiek ma się rozwijać, w którym jego człowieczeństwo ma się rozwijać, totalnie go udupia.

A więc jest to całkowite zaprzeczenie tej podstawowej idei.

Paweł: Tak. Oczywiście podkreślam, że jest to moje subiektywne zdanie. Żeby było jasne, podczas mojej drogi, również w czasach, gdy byłem pastorem poznałem wielu zajebistych księży, którzy też walczą z systemem, którzy przez to, że bratają się z protestantami mają totalnie przerypane u swoich hierarchów. Bo jest oczywiście wojna wpływów.

A to są bądź co bądź dwa odłamy tej samej religii.

Paweł: Ta wojna toczy się wśród hierarchów. „Bo tu Ci zabiorą ludzi”, „bo ten się nawróci na tamto” i tak dalej.

To brzmi, jakbyś mówił o dwóch firmach walczących o klientów.

Paweł: Zgadza się. To jest dokładnie walka o klienta. Jesteś sprzedawcą. Ja do tego nigdy nie chciałem podchodzić, jak sprzedawca. A niektóre nauczania wyglądały, jak, tu zróbmy znak „równa się”, szkolenie w jaki sposób pozyskać klienta. A w moim odczuciu, jeżeli z czegoś nie bije naturalność i szczerość to choć stanąłbyś na głowie, będzie to tylko zdobycie klienta. I ten napływ klientów też będzie sztuczny. Dlatego uważam, że problem instytucji religijnych leży wyłącznie w hierarchach, bo to oni powodują, że to tak wygląda. I to jest smutne, bo chciałbym, żeby to działało. Ale oczywiście szanuję ludzi, którzy w tym wytrzymują i walczą z tym systemem.

Skąd się wziął „Heretyk”?

Paweł: Utwór „Heretyk” jest o moim byłym „przyjacielu”, ćpunie, którego wyciągnąłem za mordę z nałogu. Jeździłem do niego, opiekowałem się nim, u swoich zwierzchników wstawiłem się za nim, mówiłem „dać chłopu szansę, on się zaangażuje, pociągnie za sobą innych ludzi, gdy przeżyje coś autentycznego”. Ale później w tym człowieku zrodziła się ambicja, żeby zająć moje miejsce. Potem było podpierdzielanie mnie do tego stopnia, że zostałem zawieszony w pełnieniu swoich funkcji. I to jest to samo co w korpo. Miałem normalną robotę, bo jako prawdziwy protestant musisz mieć dobrą robotę, żeby dać przykład. I nie widziałem żadnej różnicy w polityce. Tu i tu walczysz o awans i nie ma zmiłuj. A najgorsze, gdy szef Cię lubi! Trzeba zburzyć Twój autorytet…

…bo jeszcze by się okazało, że kolesiostwo i dostałeś awans, bo szef Cię lubi?

Paweł: Ależ oczywiście!! I „Heretyk” jest o człowieku, który mnie wykolegował. Potem zostałem jeszcze na krótki czas odwieszony, a dopiero później odszedłem. On w międzyczasie został pastorem. Robi ludziom normalne szkolenia…

Rozumiem, że został w organizacji?

Paweł: Tak, oczywiście, on cały czas jest w organizacji. Ale było mu za mało wpływów. I osoba, która mnie zawiesiła… ten człowiek rozwalił karierę tej osoby. A facet był biskupem!! I ten człowiek znalazł na niego haczyk i tego biskupa wypierdzielili na zbity pysk. I właśnie o tym był „Heretyk”. Zresztą całą EP-kę pisałem, gdy już odszedłem z kościoła i ten cały bagaż musiałem z siebie zrzucić.

I to słychać w tekstach. W „Ludziach Atomów Masowej Destrukcji” śpiewasz o splugawieniu pobożnością.

Paweł: Bardzo mnie irytują osoby, które z jednej strony emanują pobożnością, a z drugiej strony pytam, czemu w tej osobie jest tyle jadu? I to mnie najbardziej boli. Bo ja kocham wiarę. Nie wrzucajmy tutaj jakiejś konkretnej religii, jakiegoś wyznania. Po prostu wiara sama w sobie jest dla mnie czysta…

W co wierzysz, w takim razie?

Paweł: Na pewno wierzę w Boga. I myślę sobie, że jeżeli istnieje Absolut, to musi być nami załamany. Tak się zastanawiam, czy Bóg patrzy na to, jacy ludzie Go reprezentują. Bo z jednej strony mamy zakłamanie wśród osób, które powinny być autorytetami, a z drugiej strony – mentalną biedę. Niektóre ich metody są tak słabe, tak bardzo łopatologiczne! To tak, jakby była kapela, która gra kiepsko i w dodatku ma zerowy kontakt z publicznością, to jest dosłownie taki sam obraz.

A chyba nie tak to miało wyglądać.

Paweł: Wiesz, ja chciałbym wierzyć w ludzką życzliwość, ale pozbawioną całej tej otoczki rytualno-religijnej. Mnie bardzo inspirują idee braterstwa. I wydaje mi się, choć nie jestem aż takim teologiem, że ta pierwotna idea Chrześcijaństwa miała właśnie na tym polegać. A tego nie ma! I to był jeden z głównych powodów, dla którego odszedłem. Drugim były różne nadużycia psychiczne, o których mówiłem wcześniej. I oczekiwania, bym robił podobnie, przy jednoczesnym dorabianiu do tego całej duchowości. I jak na początku sprawiało mi to ogromną radochę, tak nagle poczułem się strasznie wyobcowany. W taki sposób wróciłem do rzeczy, w pewnym sensie, pierwotnych. W moim przypadku była to muzyka. Gdzie indziej mogę wyrazić cały ten gnój, który we mnie siedzi? Dlaczego zachorowałem [na depresję – przyp. red.]? Bo nie miało to ujścia.

Ile lat byłeś pastorem?

Paweł: Pastorem młodzieżowym byłem od 2007r., pełniłem wtedy funkcję diakona i asystenta biskupa. Jeździłem na misje do Niemiec, Belgii, USA. A oficjalnie, na papierze urząd objąłem w 2008r. W 2012r. zostałem zawieszony na rok, później wróciłem jeszcze do pełnienia posługi, ale byłem już zniesmaczony tym wszystkim. A w 2014r byłem już na wylocie.

Paweł Gładysz - Certyfikat; fot. Archiwum prywatne
Paweł Gładysz – Certyfikat; fot. Archiwum prywatne

Odczułeś ze strony hierarchów, że ze swoim spojrzeniem na to wszystko nie jesteś im na rękę?

Paweł: Jasne, w 2012r. skupili się na promowaniu „bardziej obiecujących”, bo uwierzyli w intrygi osoby z „Heretyka”. Tu dodam, że wydaje mi się, że każdy człowiek spotkał w życiu kogoś takiego. Dlatego ten tekst jest uniwersalny. A przynajmniej, tak to sobie tłumaczę [śmiech].

W swoich tekstach piszesz o rzeczach, które dotyczą Ciebie, o swoich przeżyciach, o swoich bólach, emocjach i doświadczeniach. Ale piszesz też, jak na przykład w „Furii”, o bardzo konkretnej osobie, wiadomo doskonale o kogo chodzi. Bliscy nie mają Ci za złe tego, nazwijmy to, publicznego prania brudów, wywlekania tych rzeczy?

Paweł: Dobre pytanie, bardzo dobre pytanie. Mój brat bardzo się obawiał, jeśli chodzi o „Furię”. Bo właśnie, jak ktoś jest inteligentny to bez trudu skuma o jaką osobę chodzi.

Zwłaszcza, że mówiąc o Dorosłym Dziecku Alkoholika (DDA) pole poszukiwania nie jest zbyt duże.

Paweł: Dokładnie [śmiech]. A że tekst jest w rodzaju żeńskim, to wiadomo, że „Furia” jest o mojej mamie. Utwór był napisany w trakcie, kiedy moja mama podjęła się leczenia. Dla mnie to też było trudne i kontrowersyjne. Jestem z mamy niesamowicie dumny, bo utrzymuje trzeźwość, jest fenomenalną kobietą. Ale miała pod tym kątem przerąbane życie. I próbuję, nie tyle ją usprawiedliwić, co oddać jej hołd, bo wywalczyła to [pokonanie nałogu – przyp.red.]. Ale to wszystko czego doświadczyłem po drodze, te wszystkie traumy, które miałem, to było przemilczane przez kilkadziesiąt lat. I ma to na mnie ogromny wpływ do teraz! DDA jesteś! I koniec. To jest specyfika Twojej osobowości. Może to zabrzmi brutalnie, ale ten tekst to też jest dla mnie forma rozliczenia się z tym wszystkim. Dzisiaj idę do mojej mamy na obiad, zabieram jej wnuka, mojego synka i jest czysta atmosfera, bo zostało to rozliczone.

Wychodzi na to, że obu stronom było potrzebne takie rozliczenie.

Paweł: Tak. Tak, jak mówię, to była walka o życie osoby w nałogu, żeby się w końcu ogarnęła, żeby moje dziecko miało babcię najlepszą, jaką może mieć. Żeby zawalczyła o to. Z drugiej strony ja też nie chciałem już mieć tego ciągłego żalu i całego tego gówna w sobie. Dziś wystarczy, że jest koncert i ja to wyrzucę z siebie. Moja mama też chodzi na nasze koncerty i doskonale sobie zdaje sprawę z tego, o czym jest „Furia”. Powiedziała mi kiedyś, że wie. A ja zaznaczam, jestem dumny, że to pokonała. I ten utwór sprawia, że mamy między sobą czysty temat.

Czyli nie ma do Ciebie pretensji o publiczne pranie tego wszystkiego?

Paweł: Wiesz, jak ktoś jest alkoholikiem to jest alkoholikiem. Tak samo, jak ja jestem DDA. Można to ukrywać, ja też mógłbym ukrywać, że byłem pastorem. Byłem! A i tak ktoś by to kiedyś znalazł, gdzieś tam wrzucił, a ja wtedy na to „nie, nie, to nie prawda, to nie ja!” To bez sensu. Oczywiście były różne rozmowy, ale byłem dumny z mamy, że widziała, że dostrzegała, ile mnie to kosztowało w życiu. I nie miała mi za złe, że w taki sposób sobie z tym poradziłem. Gorzej jest w emocjach wyrzucić cały ten gnój…

Mówisz wtedy rzeczy, których tak naprawdę nie myślisz.

Paweł: A to [„Furia” – przyp.red.] jest bardzo fajna retrospekcja i pojednanie na dorosłe życie. I mogę teraz powiedzieć, że mam zajebistą matkę i naprawdę jestem dumny, bo nie każdy sobie radzi z nałogiem.

Dokładnie. Pokonanie nałogu jest bardzo trudne i w przypadku wielu osób niewykonalne.

Paweł: Ilu muzyków to załatwiło! Ilu zwykłych ludzi jest alkoholikami! I mówienie o tym, że to jest wstydliwe, że jestem alkoholikiem. Dla mnie właśnie to jest transgresja. Przekroczmy tę granicę, powiedzmy o tym! Ilu jest w Polsce alkoholików funkcjonalnych? Masa. A co to znaczy alkoholik funkcjonalny? Że ma robotę, normalnie funkcjonuje, ogarnia życie. Ale wali na okrągło.

A gdy społeczeństwo patrzy na taką osobę z zewnątrz to wszystko wygląda świetnie.

Paweł: Dokładnie, „o, lubi się napić”, ale idzie do roboty normalnie, gada normalnie, to gdzie problem? A zadzwoń do niego wieczorem!

Temat choroby pojawia się nie tylko w „Furii”. W „Lekarskich Dłoniach” krzyczysz o raku, o mordercy, zabójcy. Dobrze rozumiem, że należy ten tekst odczytywać dosłownie?

Paweł: To utwór o walce mojego ojca z nowotworem.

Wygranej walce?

Paweł: Niestety nie. Ojciec wyjechał do USA, więc przez wiele lat go nie miałem. A on tam zapieprzał na długi i bieżące wydatki. Wiesz, emigracja potrafi upodlić człowieka. A gdy wrócił, to z bratem i mamą opiekowaliśmy się nim, bo jego stan był już straszny… przerzuty wszędzie…

Moje kondolencje…

Zapraszamy do lektury drugiej części wywiadu. A w niej m.in. o relacjach w zespole, o planach koncertowych i tym, że czasy się zmieniły.

Fotografia główna: Andrzej Wiktor; obróbka: Michał Xaay Lorenc

Podobne artykuły

Interview: Ross Dolan (Immolation)

Michał Bentyn

Wywiad: Necrosodom (Anima Damnata)

Michał Bentyn

Wywiad: Marek Pająk (Vader) – 13.04.2017

Michał Bentyn

5 komentarzy

Patryk 7 kwietnia 2019 at 19:30

Podziwiam Pawła za odwagę ,że był w stanie odpowiedzieć na tak osobiste pytania bez owijania w bawełnę. Odpowiadał szczerze nie unikając kontrowersyjnych opinii Trzymam kciuki za Transgresję i Gładkiego \m/

Odpowiedz
Marcin 7 kwietnia 2019 at 22:29

Nie ma w tym wywiadzie “martyrologi”, patetycznych frazesików, wyłudzających od czytelnika tanie wzruszenia.Rozumiem o czym piszesz..dobrze.Jeśli jest w Tobie konsekwencja, to zajebiście, że to wyrzuciłeś i dajesz tym lusterko wielu ludziom.
Jestem z Tobą.
Choć się prawie nie znamy

Odpowiedz
Maciek 8 kwietnia 2019 at 02:34

Chwała Ci Paweł za to, że umiesz bez owijania w bawełnę opowiedzieć swoją historię. Tworzenie tekstów, które napisało życie nie nazwałbym “publicznym praniem brudów” tylko bym zwrócił uwagę jak silnym człowiekiem jest Paweł i pewnie stąpa po ziemi. Czekam na drugą część wywiadu!!! Myślę, że będzie tak samo fascynująca i zaskakująca ale również otworzy nam oczy jak rodzi się muzyka w człowieku.

Odpowiedz
Alicja 8 kwietnia 2019 at 15:02

Jesteś wspaniałym,wrażliwym i empatycznym człowiekiem. W tekstach piosenek przekazujesz ważne wartości.Przez tak otwarty wywiad staleś się bliski mojemu sercu.Życzę Ci samych cudownych dni i sukcesów.Gratuluje tak otwartej szczerości wypowiedzi.Pozdrawiam

Odpowiedz
Kasia 9 kwietnia 2019 at 15:47

Paweł,serio świetny wywiad! Najbardziej doceniam to,że jestes autentyczny,taki jakiego znam! Trzymaj się dzielnie! Kibicuje Tobie,rodzinie jak i całej Transgresji! Pozdrawiam !

Odpowiedz

Zostaw komentarz