WYWIADY

“Chodź, zrobimy kapelę, ale taką szczerą” – wywiad z Pawłem Gładyszem (Transgresja), część 2

Zapraszamy do lektury drugiej części wywiadu z Pawłem Gładyszem. O początkach Transgresji, relacjach w zespole, planach na przyszłość.

Jak zaczęła się Twoja droga od pastora do wokalisty?

Paweł: W tej społeczności chrześcijańskiej, o której rozmawialiśmy wcześniej, był gitarzysta Transgresji. To był chłopak, któremu również pomogłem i on od samego początku potrafił oddzielić dobro od zła. Wiedział, co jest prawdziwe, a co mu nie leży. I to on, w pewnym sensie, naświetlił mi obraz, bo też doświadczył nadużycia psychicznego. Kiedyś usiedliśmy razem i on w pewnym momencie powiedział „Chodź, zrobimy kapelę, ale taką szczerą. Spikniemy się z ludźmi, z którymi naprawdę się zżyjemy”. W zespole jest miejsce dla osób o różnych, nawet skrajnych poglądach. Każda z tych osób może być moim najlepszym przyjacielem, bo każdy człowiek jest w jakiś sposób interesujący.

Paweł Gładysz z zespołu Transgresja
Paweł Gładysz z zespołu Transgresja. Fot. Andrzej Wiktor; obróbka Andrzej Swat

Jak do zespołu trafiła reszta chłopaków?

Paweł: Przez Internet poznaliśmy Buliona [Marcin Bula, perkusja- przyp.red.], który jest osobą zupełnie od nas inną, ale te różnice, te wszystkie filozoficzne gadki były pięknem i siłą napędową tego wszystkiego. Szybko się zakumplowaliśmy i za tego faceta dzisiaj bym oddał nerkę! Pomimo różnicy poglądów, która jest ogromna. Potem dołączył do nas Mundo [Rajmund Borek, gitara basowa – przyp.red.], który jest taką dobrą duszą Transgresji. Człowiek, który do wszystkiego ma ludzkie podejście. To jest człowiek o tak dobrym sercu! Nie spotkałem w swoim życiu drugiej osoby, która by tak bardzo pomogła prywatnie wszystkim chłopakom z kapeli. Następnie dołączył Wąski [Tomasz Wącirz, klawisze/synth – przyp.red.], okazało się, że to sąsiad z bloku. Komin [Mateusz Kołodziejczyk, gitara- przyp.red.] znalazł go na wykop.pl. Spotkaliśmy się, od razu była chemia…

Zespół Transgresja
Zespół Transgresja, fot. Andrzej Wiktor

Pięć osób w zespole, a mówisz, że światopoglądowo każdy z Was idzie w inną stronę. Jak się ze sobą dogadujecie? Pomimo tych różnic.

Paweł: Bo podczas rozmowy nikt na nikogo nie wpływa. A jednocześnie nikt nie jest zamkniętym w sobie bucem, że nie rozważy Twojego poglądu. Bo to jest właśnie taka próżność i pycha ludzka.

Przekonanie o posiadaniu monopolu na Prawdę.

Paweł: Tak. I to bardzo mi się podoba w naszych relacjach, że nikt nie jest święcie przekonany o swojej racji. Na przykład, Bulion, który ma bardzo odmienne poglądy od moich, coś mówi, a ja to potem analizuję, że może faktycznie tak jest, jak on powiedział. Z kolei on zastanawia się, że może jednak ja miałem rację. I tak się dogadujemy. Na trasie z Hunterem zrobiliśmy 5000km, nie było ani jednej kłótni, żadnego kwasu. Wręcz przeciwnie, mieliśmy poczucie, że w końcu spotkały się chłopaki, jak za dawnych czasów licealnych, mieliśmy bekę ze wszystkiego [śmiech]. Mamy w zespole niepisaną zasadę, że zero kłótni podczas trasy, a kto złamie tę zasadę, ten wygrywa statuetkę Wuja Roku [śmiech]. Prawda też jest taka, to trzeba powiedzieć, że jechaliśmy do pracy. Ludzie płacą za to, za nasz koncert i musimy im dostarczyć to, czego oczekują. Wszyscy gramy do jednej bramki. I to często powtarzamy w wywiadach, że Transgresja to nie jest projekt jednego człowieka. Jest to zespół, symbiotyczny organizm…

…i każdy z Was dokłada swoją, równie ważną cząstkę.

Paweł: Zgadza się.

Za teksty odpowiadasz Ty. Muzykę tworzycie razem?

Paweł: Tak. Jeśli chodzi o kwestię muzyczną, ja mam najmniejszy wkład, ale też mam. Tak samo gdy piszę teksty, chłopaki mają prawo zasugerować, dopytać „co tu miałeś na myśli?”, „Paweł, powiedz mi to inaczej”, a ja jestem otwarty na ich sugestie. Przy czym chłopaki mają w tym wszystkim bardzo zdrowe podejście. Teksty są bardzo osobiste, opowiadają moje historie, więc nie chcą, by z tej historii coś się straciło. Ale zdarzają się sytuacje typu „aaa, wiesz co, przemyśl sobie to i przynieś nowy tekst” [śmiech]. I ja przynoszę nowy tekst. Nie jest tak, że się spinam i „nie, bo nie!!”. Uważam, że byłaby to bardzo chamska i bardzo brutalna postawa.

Postawa, która z pewnością zaważyłaby na Waszych relacjach.

Paweł: Słyszeliśmy, że sporo kapel lokalnych, które powstawało, szybko umierało z powodu kłótni i walki o ego. U nas role są jasno określone: jest frontman, który jest od tego i tego. Są gitarzyści, którzy mają ogromny wpływ na aranż i charakter utworów. Jest perkusista, który potrafi na to spojrzeć swoim okiem i stwierdzić czy to w ogóle się nadaje. Są sytuacje, gdy Bulion mówi „panowie, to jest asłuchalne” [śmiech]. I jest Wąski, który ma absolutną swobodę, który musi mieć swoją przestrzeń i my mu się nie wtrącamy, bo to co robi, musi wyjść od niego z serca.

Paweł Gładysz z zespołu Transgresja
Paweł Gładysz z zespołu Transgresja. Fot. Andrzej Wiktor; obróbka Andrzej Swat

Jak tworzycie muzykę?

Paweł: Często jamujemy. Przykładowo jesteśmy w trasie, wiadomo, sytuacje są różne, więc żeby odreagować, siadamy razem i gramy. I z tego wychodzą prawdziwe perełki! Tak powstał „Heretyk”, tak powstała połowa nowego albumu. Jasne, były szkice utworów, ale był rzucony jakiś pomysł i wokół niego była improwizacja. I tak wyzwalamy nasze emocje. Bardzo staramy się, żeby nasza muzyka była emocjonalna, bo wtedy jest prawdziwa.

I te emocje są w Waszej muzyce bardzo wyraźne. Ale zespół to również fani, czyli Wasza „Wataha”. Jak powstał ten tekst?

Paweł: To jest piękna historia. Jak wiesz, bardzo dużo piszę z fanami. Staram się mieć z nimi stały kontakt, czy to przez Messengera, czy nawet zdarza się, że zbieramy się ekipą i jedziemy razem na koncert. Nie jest tak, że się oddzielam i udaję celebrytę z TVN-u, bo nim nie jestem! Też chcę pójść na koncert i fajnie pobawić się z ludźmi. I sekret polega na tym, że niektórzy fani stali mi się naprawdę bliscy. Bardzo doceniam, że ktoś znajduje czas i sobie pogadamy o dupie Maryni. Mówiłem Ci o tym wcześniej, poprzez Transgresję poznaję ludzi, którzy robią niesamowicie ciekawe, zjawiskowe rzeczy. I postanowiliśmy zrobić o tym utwór. Samo to jakoś wyszło.

Wydźwięk „Watahy” jest jednak bardzo jednoznaczny. Miałeś styczność ze środowiskiem, które Cię odepchnęło i znalazłeś oparcie w fanach.

Paweł: Środowisko religijne, w którym byłem, mnie naznaczyło. Po odejściu zostałem bardzo nieciekawie potraktowany. Moje odejście odbiło się pewną kontrowersją, wiesz, że pastor, ten młody chłopak, który miał otwarte drzwi do zrobienia kariery, nagle robi taki ruch. Ale teraz nie muszę nikomu narzucać swoich poglądów. Jak ja się w tym fantastycznie czuję!! Nikomu nie każę „masz robić to, masz nie robić tamtego”. Nie! I tekst „Watahy”, owszem, jest o ludziach, którzy spisali mnie totalnie na straty, dla których byłem przekreślony i pokazywany, jako obraz zgorszenia. I nagle jestem tu gdzie jestem i okazuje się, że z fanami możemy stworzyć coś wyjątkowego. Że ludzie odnajdują się w tych tekstach i nagle mamy swoją społeczność, w której nikt nikomu nie zagląda w życie, ani nie dopierdziela się jeden do drugiego. I dla Watahy szacun za to! Ten utwór jest kierowany właśnie do tych zarąbistych ludzi, dzięki którym mam możliwość wypowiedzenia tego co czuję. A fani odbierają te teksty przez pryzmat swoich przeżyć, swoich dramatów. Zawsze staram się, żeby tekst był uniwersalny…

Żeby inna osoba też się w nim odnalazła.

Paweł: Tak. To, co powiedziałeś wcześniej, przyrównałeś organizację religijną do biznesu. Właśnie, każdy pracuje, każdy ma takie czy inne relacje w swojej pracy, czy w kręgu znajomych, wśród których się obraca. I nie ma różnicy, ja doświadczyłem tego w takim środowisku, a ktoś inny w zupełnie innym. Ale samo doświadczenie będzie identyczne.

Transgresja - Brak Równowagi, 2019
Transgresja – Brak Równowagi, 2019

Zostając w temacie okołobiznesowym. Jest wydawca, jest płyta. Będzie winyl?

Paweł: Bardzo bym chciał. Ale pamiętajmy, że jesteśmy debiutem. Jak na debiut to i tak bardzo fajnie zaskoczyło. Na tym etapie musi się to trochę bardziej rozwinąć. Na pewno będziemy chcieli zrobić winyl, ale jeszcze nie teraz. Niech minie okres plenerowy, niech odbędzie się trasa jesienna. Album „Brak Równowagi” dopiero co wyszedł. Myślę, że zrobienie takiego arcyfajnego wydania dla fanów, będzie miało sens dopiero za jakiś czas. Nie chciałbym robić tego na zasadzie „o, płyta się sprzedaje, to chodu, zróbmy winyl!”. Nic takiego.

Wydanie na CD również długo dopracowywaliście.

Paweł: Zgadza się. Chcieliśmy, staraliśmy się, żeby było to dopracowane w każdym szczególe. Z okładką były kombinacje, bo chcieliśmy, żeby ta grafika świeciła w UV. I były różne manewry, obawy, czy się kolory nie zleją, czy to wszystko wyjdzie, tak jak trzeba. Udało się! I chcielibyśmy, żeby winyl też był dopracowany w każdym szczególe. Żeby było to coś, co zobaczysz i stwierdzisz, że warto to mieć u siebie na półce.

Jak patrzysz na dzisiejszą kondycję rynku muzycznego z perspektywy młodego zespołu? Faktycznie jest tak kijowo, jak się słyszy? Że rynek umiera?

Paweł: Nie oceniałbym tego w taki sposób, po prostu specyfika czasów jest inna i należy się do nich dostosować.

Co przez to rozumiesz?

Paweł: Jeżeli czasy są takie, że ludzie nie chcą wychodzić, to zespoły powinny wychodzić do ludzi, zapukać na Messengerze, zagadać „cześć, widzę, że polubiłeś coś tam”, zainteresować tego człowieka swoją osobą, swoim zespołem. Wydaje mi się, że sporo zespołów, w których są muzycy pamiętający jeszcze lata 90-te, doznaje dzisiaj szoku. Właśnie dlatego, że zmieniła się specyfika czasów.

Ale niekoniecznie na gorsze?

Paweł: Nie. Dziś jest masa fajnych możliwości, których kiedyś nie było. Internet jest teraz potęgą. Masz platformy streamingowe, masz grupy na Facebooku i to jest świetny sposób dotarcia do ludzi. Dawniej nie było takich możliwości, nie było tak szerokiego zasięgu.

Ale i zespołów było mniej.

Paweł: To prawda, dzisiaj jest absolutna nadpodaż wszystkiego, nie tylko muzyki. Ale jeżeli zespół wyjdzie naprzeciw, jeżeli zrobi coś ciekawego, to wtedy ma to sens. Jednak trzeba mieć siłę przebicia. Oczywiście, muzyka jest ważna, ale dzisiaj muzyka sama się już nie broni. Trzeba to popchnąć, docisnąć, podziałać, słowem – dorzucić od siebie jakąś wartość dodaną. I wtedy ma to sens. Wydaje mi się, że ludziom po prostu nie chce się tego robić, ale konieczne jest sukcesywne rozwijanie tego, hmmm… widzisz, ja nie lubię nazywać muzyki biznesem, bo dla mnie muzyka jest bardzo osobista. Więc nazwijmy to sukcesywnym i konsekwentnym dążeniem do celu.

Jakie macie plany na przyszłość bliższą i dalszą? Była płyta, była trasa. Odpoczynek czy ciśniecie dalej?

Paweł: Ciśniemy dalej. Teraz mamy festiwal 4 Pory Rocka w Poznaniu, który jest uznaną imprezą w tym mieście. Najczęściej są tam progresywne grupy, ale zostaliśmy zaproszeni, co jest bardzo miłym wyróżnieniem i cieszę się, że będziemy mogli tam zagrać. Następnie szykują się plenery, nie jeden czy dwa, tylko dużo więcej.

W Polsce, czy również zagranicą?

Paweł: W Polsce. Staramy się koncentrować na rynku polskim. Wystąpimy na Przystanku Żory, czekamy na potwierdzenie czy wyjdzie Pol’and’Rock Festival na Pokojowej Wiosce Krishny, trzymajmy kciuki, mam nadzieję, że tak! Trwają rozmowy na temat innych koncertów. Na pewno wrócimy do Warszawy, będzie koncert charytatywny, który organizuje nasza fanka. To będzie impreza „pro-zwierzęca”, my wszyscy jesteśmy zwierzolubni”, każdy z nas ma jakiegoś zwierzaka domowego. Gdy skończy się lato, nadejdzie trasa jesienna. Na pewno będziemy grać własne koncerty, „przytulimy” się również do większego headlinera.

Paweł Gładysz podczas przygotowania do koncertu
Paweł Gładysz podczas przygotowania do koncertu. Fot. Paweł Kurczonek; MetalNews.pl

Czekamy na informacje gdzie i z kim zagracie. Uchylisz rąbka tajemnicy czy pracujecie nad nowymi kawałkami?

Paweł: Jasne, że tak! Już w trakcie nagrywania „Braku Równowagi” mieliśmy sto tysięcy różnych pomysłów, powstawały szkice. Wiesz, byliśmy w studio, rąbaliśmy te numery aż do porzygu. Odpoczynkiem dla nas była możliwość, żeby siąść razem i zrobić coś nowego. Coś co sprawiało, że nasze głowy się otwierały. Bracia Wiesławscy też nam bardzo otworzyli głowy w kwestii aranży. Jak do tego podchodzić, jak tworzyć, żeby utwory nie było chaotyczne, lecz przemyślane, a jednocześnie, żeby to wszystko było nasze i emocjonalne. Więc na pewno postaramy się, żeby to była dobra produkcja i dobre aranże [śmiech].

Ile nowego materiału już macie?

Paweł: Na razie mamy około trzydziestu szkiców, które będziemy teraz żyłować. Na pewno będą powstawać kolejne i miejmy nadzieję, że po trasie koncertowej będziemy mogli zacząć działać.

Można będzie spodziewać się jakiejś nowości podczas nadchodzących koncertów?

Paweł: Myślę, że podczas trasy jesiennej skoncentrujemy się na „Braku Równowagi”. To nasz debiutancki album i chcemy, żeby był przedstawiony jak najlepiej na naszych koncertach. A druga płyta niech będzie zaskoczeniem. Owszem, było tak, że część rzeczy z „Braku Równowagi” graliśmy wcześniej, ale to wynikało z chęci pokazania naszym fanom, że ta płyta nadchodzi. Przemyciliśmy jeden numer, drugi. „Furia” była grana od długiego czasu, ale teraz tego zabiegu raczej nie zastosujemy. Trzeba spróbować zupełnie nowego podejścia. Niech wśród fanów narodzi się oczekiwanie na nowy materiał.

Transgresja podczas koncertu w będzińskim klubie Latawiec
Transgresja podczas koncertu w będzińskim klubie Latawiec. Fot Paweł Kurczonek; MetalNews.pl

Standardowo na koniec, słowo na niedzielę dla czytelników MetalNews.pl.

Paweł: Przede wszystkim chciałbym zachęcić wszystkich do zapoznania się z naszą twórczością. Album „Brak Równowagi” jest naszym debiutem i mam nadzieję, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Zatem, Szanowny Czytelniku, jeżeli szukasz czegoś emocjonalnego i szczerego to zachęcam do „Braku Równowagi”. To słowo na niedzielę [śmiech].

Dzięki serdeczne za rozmowę!

Paweł: Również dziękuję.

Transgresja na nadchodzących koncertach promuje swój debiutancki album pt. “Brak Równowagi”. Płyta ukazała się 15 marca 2019r. w barwach SP Records.

Fotografia główna: Andrzej Wiktor; obróbka: Michał Xaay Lorenc

Podobne artykuły

Steve Tucker: „Gadać o „Ilud Divinum Insanus” to trochę tak, jakby gadać ze swoją dziewczyną o jej byłym…” (wywiad)

Agata Laszuk

Wywiad: Necrosodom (Anima Damnata)

Michał Bentyn

Muzycy Helloween o powrocie i trasie koncertowej „Pumpkins United”

Agata Laszuk

Zostaw komentarz