RECENZJE

Krok wstecz – recenzja Dirtred “Transmissions From Below”


Dirtred ma na swoim koncie dwie EP-ki: „Demostration” (2010r.) i „All We Know” (2012r.). Po kilkuletniej przerwie Dirtred wraca z pierwszym długograjem pt.: „Transmissions From Below”. Za absolutnie nieciekawą okładką kryje się solowy projekt Sławomira Wojtasa, znanego z grupy Drown My Day. Wojtas na “Transmissions From Below” odpowiada za kompozycje i partie gitar, a wokalnie wspiera go Andrzej Bańdo, który napisał również teksty na płytę.

Co gra Dirtred?

“Transmissions From Below” to niecałe czterdzieści minut muzyki, którą sam lider określa mianem metalu alternatywnego. Dla mnie określenie “alternatywny” prawie zawsze kryje brak lepszego pomysłu na łatkę. Ja muzykę zawartą na płycie określiłbym jako groove metal z core’owymi naleciałościami (hardcore/metalcore- niepotrzebne skreślić w zależności od utworu).

Zaczyna się bardzo fajnie, fragmentem jakiejś starej piosenki, której wykonawca mógłby podać sobie rękę z Frankiem Sinatrą czy Mieczysławem Foggiem, po chwili fala radiowa ucieka, by dostroić się do tytułowych 666kHz, słychać ciężki, rwany riff. Niestety…


…im dalej w las, tym mniej interesująco.

O nieciekawej okładce już wspomniałem, jednak największą bolączką płyty jest bardzo kiepska produkcja. Album brzmi mętnie i rzekłbym, chałupniczo. Jakiś czas temu recenzowałem płytę “[ level – 1 ]” bielskiego Down To The Heaven. Wiem, że sporo materiału na ten krążek zostało zarejestrowane w domu jednego z muzyków, a brzmienie, jakie udało się zespołowi wykręcić wgniata w fotel. Tak więc, nazwijmy to, “brak warunków” nie jest dla mnie żadnym argumentem. A „Transmissions…” po prostu nie brzmi. Zresztą, patrząc na amatorskie wideo nakręcone do „Unraveling The Darkness” słowo „chałupniczo” jest jak najbardziej uzasadnione.

Jak brzmi wokal na “Transmissions From Below”?

Gdybym miał podsumować wokale jednym słowem, to „wymęczone” najlepiej oddawałoby charakter linii wokalnych nagranych na płytę. Brzmią, jakby imć Bańdo bardzo się męczył śpiewając. Tak, śpiewając, bo chwilami nie wiem, czy nagrywając “Transmissions From Below” chciał śpiewać, czy wydrzeć ryja. Wychodzi takie dziwne coś pomiędzy, zachowawcze, bez mocy, na tak zwane „pół gwizdka”.

Gdzie ten perkusista?

Bardziej uważny czytelnik zwrócił uwagę, że na początku pisałem o gitarzyście i wokaliście Dirtred. Gdzieś zginął perkusista. Próżno we wkładce płyty szukać informacji na ten temat, ale można wywnioskować, że za partie perkusji na “Transmissions From Below” odpowiada dr Avalanche (czyli po prostu automat perkusyjny, jeżeli ktoś tu, jakimś cudem, nie słyszał o słynnym “perkusiście” The Sisters Of Mercy).

Nigdy nie byłem fanem automatu w metalu i po odsłuchu “Transmissions From Below” raczej nie zostanę. Co prawda linie perkusji nie są tak toporne, jak na “Above” Samaela, czy tak proste, jak na pierwszych płytach Artrosis, ale też niczym szczególnym się nie wyróżniają.

Jaka ocena “Transmissions From Below”?

Powiem Wam, że bardzo długo szukałem słowa, które najlepiej opisze to wydawnictwo. W końcu znalazłem. Letnia. Płyta jest letnia, ani mnie ziębi, ani grzeje. Nie napiszę jednoznacznie, że to słaby krążek, ale i nie będę go chwalił.

Na pierwszy rzut ucha wszystko jest ok, ale jednocześnie brakuje tego “czegoś” co sprawiłoby, że miałbym ochotę sięgnąć po album ponownie. Kompozycje, choć poprawne, nie zapadają w pamięć, nie budzę się również z którymkolwiek z utworów tłuczącym się po głowie.

Z ciekawości sięgnąłem po wcześniejsze dokonania Dirtred.

I z przykrością stwierdzam, że zespół zrobił krok wstecz. Po pierwsze pod względem produkcji, która na “All We Know” była bez porównania lepsza. Czytelniejsza, cięższa, bardziej “mięsista”. Po drugie kompozycyjnie. Muzyka na obu EP-kach może i była prostsza, ale jednak bardziej do mnie przemówiła.

Dirtred - Transmissions From Below, 2018
Dirtred – Transmissions From Below, 2018

Lista utworów:

01. 666 kHz
02. Black Light
03. The Oath
04. Cutter’s Lullaby
05. Reveries
06. Perfect Lies
07. Unraveling The Darkness
08. Of The Lower World
09. Sounds From The Void

Podobne artykuły

Recenzja: Thy Disease – Costumes Of Technocracy

Tomasz Koza

Recenzja: Accept – Stalingrad

Tomasz Koza

Recenzja: Materia – Case Of Noise

Tomasz Koza

Zostaw komentarz