Image default
RECENZJE

Popkulturowa bomba – recenzja Nocny Kochanek „Randka w ciemność”


Kolejny raz atakują nas swoim nowym albumem. Niepoprawna politycznie muzyka w wykonaniu Nocnego Kochanka jest przeładowana nawiązaniami, żartami i ogólną satyrą na wszystko i na wszystkich. Grupa na swoim koncie posiada dwa świetnie przyjęte albumy tj. „Hewi Metal” z 2015 roku oraz „Zdrajcy metalu” z 2017 roku.

Muzycy nie odpuszczają i dalej wydają kolejne dzieło, które jest utrzymane w podobnej tematyce, jak ich poprzednie muzyczne produkcje. Heavy metalowcy wywodzący się z grupy Night Mistress kontynuują współpracę z rysownikiem Robertem Adlerem, który wykonał ilustrację na okładkę „Randki w ciemność”.

Kariera Nocnego Kochanka to ogólnie same sukcesy, które za sprawą kolejnych płyt i tras koncertowych pomnażają się w niezwykle szybkim tempie. Występ na zeszłorocznym Pol’and’Rock Festivalu był niezwykle ważny dla muzyków, ponieważ podczas imprezy odebrali Złotego Bączka oraz prawdopodobnie pobili rekord frekwencji na pojedynczym koncercie podczas tego widowiska.


Pięciu metalowców, którzy robią sobie jaja.

Nocny Kochanek to zespół, który powstał tak naprawdę na żarty, ale dziś jest jednym z najpoważniejszych graczy na polskiej scenie metalowej. Wyprzedają koncert za koncertem. Na występy podczas niedawno zapowiedzianej „Trasy w Ciemność” pozostały ostatnie bilety. Trzeba się śpieszyć, aby jeszcze załapać się na posłuchanie „kochankowych” szlagierów na żywo.

Zespół obecnie występuje w składzie: Krzysiek Sokołowski – wokal; Artur Pochwała – bas; Robert Kazanowski – gitara; Arkadiusz Majstrak – gitara; Artur Żurek – perkusja. Wcześniej funkcję bębniarza zajmowali kolejno: Dominik Wójcik i Tomasz Nachyła.

Ich teksty zawsze są nasiąknięte humorem (nie zawsze wysokich lotów), komizmem oraz krytyką, którą wykorzystują do opisania każdego, od metalowców poprzez alkoholików do tirowców. W tym przypadku nic się nie zmieniło. Muzycy dalej raczą nas dużą dawką mocnego metalowego grania oraz swoim nieprzeciętnym talentem tekściarskim.

Promocję “Randki w ciemność” rozpoczął teledysk do „Czarnej Czerni”

Powiem krótko… czarno to widzę. Muzycy tym razem pomalowali swoje twarze na czarno-biało udając stereotypowych black metalowców. Historia Czarka Czarneckiego, którą muzycy idealnie opowiedzieli za pomocą wyrażeń związanych z kolorem czarnym, jest trochę smutna o czym świadczy końcówka utworu.

Teledysk jest nasiąknięty gagami, które na stałe zapisują się w pamięci widza. Mnie najbardziej rozbawiła koza, która pojawiła się w trakcie libacji w domu jednego z bohaterów oraz zrzutka na skrzynkę piwa.

Nocny Kochanek wspomniał również w tym numerze o takich artystach jak Michael Jackson i Nergal. Każdy wers tekstu wywołuje śmiech. Zespołowi pisanie udanych tekstów przychodzi łatwo i skutecznie. Wybór „Czarnej Czerni” na pierwszy singiel był genialnym wyborem.

Do teledysku ilustrującego „Randkę w Ciemno” powstały dwa zakończenia.

Tym razem bohaterem wideoklipu Nocnego Kochanka jest basista grupy, Artur Pochwała. Muzyk przygotowuje się do randki, a pomagają mu koledzy z zespołu. Oczywiście robią to z dużą dozą humoru. Artur przymierza wiele rodzajów ubrań. Był przebrany za m.in. kosmicznego kowboja, eleganta w garniturze czy był po prostu nagi.

Niestety, w obydwu wersjach basista nie spotkał swojej miłości. Tekst w tym utworze nie jest aż tak zabawny jak w przypadku „Czarnej Czerni”, ale teledysk jest równie komiczny. Jeśli chodzi o muzykę, to nie mam im nic do zarzucenia.

Riff w „Dr O. Ngal” to majstersztyk.

Wizyta lekarska na kreskę, tylko u doktora O. Ngala! Długo można wymieniać o jakich sławnych „lekarzach” wspomnieli muzycy w tym numerze. Mowa tu była o m.in. doktorze House’ie, doktor Quinn czy doktorze Albanie. Było również wspomnienie o serialu „Na dobre i na złe”, który opowiada o losach pracowników szpitala w Leśnej Górze.

Wymienienie tych wszystkich medyków jest dużym plusem tego utworu. Ogólnie piosenka jest genialna, poprzez niesamowity riff czy tekst o Polaku z korzeniem w Afryce. Wokal Krzyśka Sokołowskiego jest bardzo dobry i nieźle wpasowuje się w klimat tej piosenki.

„Pijany Mistrz” i „Wódzitsu” reprezentują podobny temat.

Picie wszelkiego rodzaju trunków to chyba ulubiony przedmiot konkluzji Nocnego Kochanka. Zarówno w „Pijanym Mistrzu”, jak i w „Wódzitsu” mowa jest o spożywaniu alkoholu w ciekawych sytuacjach. W pierwszym z wymienionych utworów jest mowa o codziennym życiu pijaka, który swoją ulubioną miejscówkę ma pod sklepem.

W tym utworze kochankowie genialnie skleili cały tekst i powstała spójna treść, którą z przyjemnością się słucha. Oba utwory są bardzo energiczne. W „Wódzitsu” bohater spożywa znane potocznie jako „coś mocniejszego” pochodzące z wielu stron świata alkohole, ale nie jest to szampan z Guantanamo.

„Andrzela” – idealna para dla Andżeja.

Na „Randce w ciemność” znajduje się utwór w 100% poświęcony nowej bohaterce utworów Nocnego Kochanka, Andrzeli. Piosenka jest balladą miłosną, która jednak szybko zwiększa tempo. Opowiada o miejscami wzruszającej historii miłosnej.

Refren jest napisany w taki sposób, że nawet Andrzej (Andżej) Piaseczny mógłby go pozazdrościć. „Andrzela” to piękna liryka, która w połączeniu z metalowym hartem ducha muzyków tworzy „kochankowe” arcydzieło.

Nocny Kochanek nie zaskoczył i wydał album, który jest bardzo dobry.

„Randka w ciemność” jest pełna komizmu, “czarnego” humoru tak jak w „Czarnej Czerni” czy irracjonalizmu tak jak w „Koniu na Białym Rycerzu”. Każdemu fanowi Nocnego Kochanka to wydawnictwo w mniejszym lub większym stopniu się spodoba.

Nie ukrywam, że płyta ma również słabe strony. Niewypałem według mnie jest piosenka „Siłacze”, która od pierwszego wysłuchania nie przypadła mi do gustu. Album ogólnie ma w sobie to coś. Jednocześnie nie pokazuje niczego nowego w muzyce metalowej, ale takie utwory jak „Andrzela” czy „Koń na Białym Rycerzu” otwierają nowe ścieżki na drodze Nocnego Kochanka.

Nocny Kochanek bawi i edukuje.

Zespół, od którego bardzo dużo się oczekuje zawsze tworzy nową muzykę pod dużą presją. Na szczęście to zjawisko nie dosięgło Kochanka, „Randka w ciemność” to płyta na miarę „Hewi Metalu” oraz „Zdrajców Metalu”.

Teledyski tworzą nieodłączną część utworów, do których zostały nakręcone. Muzycy zdali swój test śpiewająco i na pewno powędrują na szczyty list sprzedaży i przebojów. Krzysiek Sokołowski swoim wokalem i talentem tekściarskim zasługuje na olbrzymi szacunek.

Recenzja Nocny Kochanek - Randka w ciemność, 2019
Nocny Kochanek – Randka w ciemność, 2019

Lista utworów na płycie „Randka w ciemność”:

1. Randka w Ciemno
2. Dr O. Ngal
3. Al Dente
4. Pijany Mistrz
5. Koń na Białym Rycerzu
6. Tirowiec
7. Andrzela
8. Czarna Czerń
9. Wódżitsu
10. Siłacze
11. Mistrz Przerósł Ucznia

Podobne artykuły

Recenzja: Septicflesh – The Great Mass

Tomasz Koza

Recenzja: Children Of Bodom – Halo Of Blood

Tomasz Koza

Dee Snider i metal, czyli miłość odwzajemniona – recenzja „For the Love of Metal”

Szymon Grzybowski

Zostaw komentarz