Image default
RECENZJE

Mocny przekaz – recenzja „Vote is a Bullet” Virgin Snatch

Virgin Snatch to już uznana marka na polskim rynku metalowym. Ma również swój mocno wypracowany i charakterystyczny styl. Z jednej strony to duża zaleta, bo w natłoku zespołów, które pojawiają się i znikają bez wieści, są również te, na które zawsze można liczyć.

Z drugiej jednak strony, kolejne wydawnictwa tej krakowskiej kapeli nie powodują trzęsienia ziemi na rynku muzycznym i nie wywracają go do góry nogami. Z nowym wydawnictwem – „Vote is a bullet” – historia jest trochę inna, bo krążek wzbudził spore i do tego skrajne emocje wśród słuchaczy. Wystarczył do tego jeden utwór. Pierwszy w historii zespołu nagrany w języku polskim.

Wspomniany utwór to ten, pod tytułem „G.A.W.R.O.N.Y”.

Tekst jest mocnym komentarzem do sytuacji politycznej w Polsce, a muzycy jednoznacznie opowiadają się jako przeciwnicy obecnej władzy. I właśnie taka deklaracja wzbudziła poruszenie części metalowych słuchaczy.

Jakie jest moje zdanie? To jeden z najlepszych numerów na płycie. Pod względem muzycznym broni się od pierwszego do ostatniego dźwięku, wzbudza niepokój, a marszowe tempo tworzy mocną i spójną całość. Tekst – w zależności od upodobań politycznych – będzie z pewnością oceniany skrajnie, ale kapela decydując się na jego nagranie, musiała być na to gotowa.


Darmowa dostawa w EMP Shop

Trudno mi natomiast zrozumieć tych, którzy zarzucają Virgin Snatch upolitycznienie swojej muzyki i przekazu oraz domagających się, aby przestali się mieszać w tę tematykę. To jakieś kompletne niezrozumienie twórczości Virgin Snatch – kapela od zawsze mocno komentowała rzeczywistość, ale wcześniej w języku angielski, co – jak się okazje – dla części słuchaczy jest barierą nie do przebrnięcia.

Po drugie to też kompletnie niezrozumienie prawa artysty, ale również każdego człowieka do wyrażenia swojego zdania. Chcę być dobrze zrozumiany – tu nie chodzi o to, czy zgadzamy się z przekazem, czy też jesteśmy do niego w kontrze. Na takie tematy można, a nawet trzeba dyskutować. Jeśli jednak ktoś pisze komentarz na YouTube „Szkoda, że wpierdalacie się w politykę, bo muzykę waszą zawsze lubiłam…”, daje znać, że oczekuje od muzyka, aby go bawił, a jego twórczość ma być tylko rozrywką. Zawsze byłem przekonany, że to podejście fanów disco polo…

„Vote is a bullet” to jednak cała płyta, a nie tylko jeden numer.

Pozostałe kawałki to dobrze znany styl, czyli przede wszystkim thrash z obecnością, choć coraz skromniejszą, death metalu. Ogólnie odnoszę wrażenie, że muzyka na nowym krążku Virgin Snatch jest przystępniejsza, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu – wiele z riffów jest przebojowych, ale nie brakuje im mocy.

Utwory są natomiast wielowymiarowe i wiele się w nich dzieje. Szalone tempa przełamywane są niemal marszem, ostre i zadziorne riffy – tymi ultra-ciężkimi. Nie jest to muzyka progresywna, ale metal w wykonaniu Virgin Snatch ma dość szerokie horyzonty. Przykładem może być „Ineffective Grand Gestures”. Numer zaczyna mocne intro, które przeradza się w szalony riff zalatujących wręcz black metalem, ale dalej jest już klasyczna thrashowa łupanka, która aż prosi się o konkretny headbanging.


Różnorodności na albumie pilnuje też wokalista.

Zielony śpiewa niemal na dwa głosy – jeden jest ostry i zadziorny, ocierający się o growl. Drugi jest czystszy, delikatniejszy, bardziej melodyjny. Połączenie ich nie jest żadną nowością w twórczości Virgin Snatch, ale jest na tyle mocnym punktem, że zdecydowanie warto za każdym razem o tym wspomnieć. Jako ilustrację muzyczną puścić „Face in the Dirt” czy „Defending the Wisdom”, które dodatkowo zaskakuje rozbudowaną formą i melodyjnym finiszem.

Ciągoty do rozbudowanych, wielowątkowych kompozycji muzycy najbardziej zdradzają w zamykającym krążek „We Are Underground”. Ten trwający ponad 10 minut numer to prawdziwy rollercoaster dźwięków – od tych delikatnych po mocne i ciężkie. Całość okraszona jest monumentalnymi popisami gitarzystów.

Nie będę ukrywał, że „Vote is a bullet” bardzo mi pasuje.

Z jednej strony słuchacz dostaje konkretne łupnięcie, ale nie jest to bezmyślna sieczka, a muzyka dobrze przemyślana i w ramach swojego gatunku – różnorodna. Wciąż jednak czekam na płytę od Virgin Snatch, która będzie prawdziwą bombą. „Vote is a Bullet” wprowadziło troszkę zamieszania, ja czekam na prawdziwe zamieszki.

Na koniec napiszę jeszcze, że zespół rozbudził też mój apetyt na granie i śpiewanie po polsku. Jeden utwór w ojczystym języku uważam jedynie za udaną wprawkę.

Virgin Snatch - Vote is a Bullet, 2018
Virgin Snatch – Vote is a Bullet, 2018

Lista utworów:

1. Intro
2. Face In the Dirt
3. Vote Is a Bullet
4. Swarm of Wild Bees
5. Ineffective Grand Gestures
6. Defending the Wisdom (Wisdom to Thrive)
7. G.A.W.R.O.N.Y.
8. Antipodes
9. We Are Underground

Podobne artykuły

Recenzja: Ghost – Ceremony and Devotion

Szymon Grzybowski

Recenzja: Vader – Tibi Et Igni

Tomasz Koza

Idealnie dobrana kombinacja – recenzja Disturbed „Evolution”

Bartłomiej Pasiak

2 komentarze

Tomasz 22 listopada 2018 at 09:40

Świetne brzmienie, genialne riffy ale te wolniejsze, moim skromnym zdaniem zyskali byście 1000% więcej fanów grając właśnie mniej trash, death metal a bardziej heavy,,, noi Zielony 80% prawie growling a przecież ma świetny naturalny voc, i powinien właśnie się tego trzymać jak np. Pan Hetfield. Ale taki macie styl wlasnie trash i szanuje to.dobrej zabawy na strasie,Futrzak z Zakopanego.

Odpowiedz
Mariusz 24 listopada 2018 at 23:09

Właśnie słucham nowego albumu, to taki mój “before” przed jutrzejszym koncertem. Pierwszy numer powala, dosłownie. Od razu mocno podgłośniłem 😉 Jest moc, o tak. Zresztą jak zawsze. Jest również modernistycznie, trochę delikatniej. Styl zachowany, co jest charakterystyczne dla Zielonego i spółki… Jeszcze nie doszedłem do ballady, ale wiem, że jest 😉 Zatem chłopaki mają już “6” i tylko czekać na album “Ballads” 😉 Zresztą od razu pobiegnę po niego do sklepu. Jest fantastycznie, jutro będzie piekielnie!

Odpowiedz

Zostaw komentarz