SPECJALNE

Poczwarka rozwija skrzydła – 25 rocznica wydania “Portrait of an American Family” Marilyna Mansona




Gdy 5 stycznia 1969r. na świat przyszedł syn Hugha Warnera i Barbary Wyer, nikt nie przypuszczał, że 20 lat później Brian Warner, bo o nim mowa, przeistoczy się w jednego z najbardziej charakterystycznych i niepokornych wokalistów w historii muzyki.

Dziś, 19 lipca 2019r., mija dokładnie ćwierć wieku od ukazania się pierwszej płyty zespołu Marilyn Manson, zatytułowanej “Portrait of an American Family”.

Od pisarza do wokalisty

Zanim Brian Warner przepoczwarzył się w Marilyna Mansona, próbował swoich sił, jako pisarz (z miernym skutkiem), poeta (tu skutek był nieco lepszy) i dziennikarz.

Największe sukcesy odnosił, jako dziennikarz czasopisma “25-ty Równoleżnik” (25th Parallel). Przeprowadził wywiady m.in. z Debbie Harry, Malcolmem McLarenem i grupą Red Hot Chili Peppers. Napisał promocyjną biografię Yngwiego Malmsteena i “innych metalowych dupków”*. Napisał również artykuł na temat Trenta Reznora, lidera grupy Nine Inch Nails i dość ważnej osobie w tej historii.

Mniej lub bardziej nieudolne próby pisania wierszy zaprowadziły młodego Briana na pewien wieczorek poetycki. Pozornie nieistotny fakt. Jednak podczas tego wieczorku przyszły wokalista usłyszał, że jego wiersze są, co prawda, denne, ale ma dobry głos i powinien założyć zespół. Później Brian mówił, że choć w tamtym momencie go to wkurzało, to czuł podświadomie, że chyba coś w tym jest.

Marilyn Manson zagra w serialu o… papieżu.

Podwaliny zespołu zaczęły kształtować się w 1989r.

Praca dziennikarza ułatwiła Warnerowi nawiązywanie kontaktów z muzykami. Przyszłych kolegów z zespołu, Brian spotykał w różnych florydzkich klubach. Pierwszym był Stephen Bier Jr., który przyjął pseudonim “Madonna Wayne Gacy”. Do pseudonimów wrócę za chwilę.

Stephen grał na perkusji. “Trochę”. Jak sam wyznał Brianowi. Jednak początkujący wokalista nie chciał w swoim zespole perkusisty, jego marzeniem była grupa używająca automatu perkusyjnego. W tej sytuacji Stephen został klawiszowcem. Nie przeszkadzał mu ani brak umiejętności gry na klawiszach, ani… brak instrumentu. Zanim niedoszły perkusista kupił swój pierwszy keyboard, podczas koncertów bawił się na scenie żołnierzykami.

Upiorne Dzieciaki nadchodzą!

Kolejną osobą, którą Brian Warner zaprosił do zespołu był gitarzysta Scott Putesky (Daisy Berkowitz), którego Brian poznał podczas pijackiej imprezy. Wokalista w “Trudnej Drodze z Piekła”, swojej autobiografii, wspominał, że szybko pożałował zaproszenia Scotta do zespołu, gdy okazało się, że ten trafił do więzienia za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu.

Na samym początku działalności, przez zespół Briana przewinęło się kilka osób, ale jako, że nie miały one wpływu na omawianą płytę, pozwolę sobie na pominięcie ich w tym tekście.
Skład grupy, która przystąpiła do nagrań “Portrait of an American Family” uzupełnili perkusista Frederick Streithorst (Sara Lee Lucas) oraz grający na basie Bradley Stewart (Gidget Gein).

Tak powstał zespół o przydługiej nazwie Marilyn Manson And The Spooky Kids.

Abrakadabra, czyli narodziny Marilyn Manson

Oryginalne pseudonimy sceniczne były poniekąd dziełem przypadku. Czy też potrzebą chwili, by być precyzyjnym. Otóż młody Brian musiał ukryć swoją tożsamość, by móc bez przeszkód pisać o muzyce swojego zespołu na łamach czasopisma. Wybrał, jak sam później wspominał, słowa, które miały dla niego znaczenie magiczne, jak hokus-pokus czy abrakadabra. Zdaniem Briana, słowa “Marilyn Manson” najtrafniej opisywały ówczesną Amerykę, a kluczem było zestawienie dwóch, mogłoby się wydawać, zupełnych przeciwieństw.

Narkotykowe show – 20 rocznica wydania “Mechanical Animals” Marilyna Mansona

Plejada morderców

Charles Manson, Richard Ramirez, John Wayne Gacy, David Berkowitz, Ed Gein – to tylko niektóre nazwiska stanowiące połowę pseudonimów scenicznych muzyków Marilyn Manson And The Spooky Kids. Drugą połowę utworzono posługując się imionami pięknych, atrakcyjnych kobiet, będących symbolami bogactwa i sukcesu.

Brian wyjaśniał później, że takie zestawienie miało pokazać dwoistość ludzkiej natury, miało pokazać, że każdy człowiek ma zarówno dobrą, jak i złą stronę i jedna nie może istnieć bez drugiej.

W swojej autobiografii pisał, że ludzie zwykle pytają go o “gorszą” część pseudonimu (Charlesa Mansona), jednak należy pamiętać, że Marilyn Monroe miała również swoją ciemną stronę, a Charles Manson miał dobrą i inteligentną. Równowaga między tymi dwiema stronami i wybory, jakich dokonujemy stanowi, zdaniem Briana, najważniejszy element ludzkiej osobowości.

Pierwsze koncerty

Brian przekuł kilka swoich wierszy w teksty utworów i zespół Marilyn Manson And The Spooky Kids był gotowy do koncertowania. Pierwszy “prawdziwy” koncert miał miejsce w klubie Reunion Room. Brian załatwił salę mówiąc managerowi, że ma zespół, który zagra za 500 dolarów.

W tamtych czasach stawki dla początkującej grupy oscylowały w granicach 50-150 dolarów, jednak niepokorny wokalista dopiął swego. Marilyn Manson And The Spooky Kids zagrali za niebagatelną kwotę pięciuset dolarów, a młody Brian poznał jednocześnie zasadę numer jeden showbiznesu: jeżeli chcesz, by traktowali Cię jak gwiazdę, zachowuj się jak gwiazda.

Rosnąca popularność Upiornych Dzieciaków

Groteskowe, często makabryczne koncerty sprawiły, że początkujący zespół szybko zaczął zwracać na siebie uwagę. Fanów, którzy coraz chętniej i coraz liczniej przychodzili na koncerty. Ale rosnąca popularność grupy wzbudziła również zainteresowanie lokalnych DJ-ów i promotorów, którzy zaczęli kontaktować się w sprawie kolejnych występów.

Zespół zwrócił również uwagę kilku wytwórni

Między innymi Epic Records, która zaprosiła grupę na przesłuchanie do Nowego Jorku. Przyszłymi gwiazdami zajmował się Michael Goldstone, który wcześniej podpisał kontrakt z Pearl Jam. Brian wspominał, że pozwolono mu posłuchać nowej, niewydanej jeszcze płyty ikony grunge’u.

Płytę uznał za dość przeciętną i był w stu procentach pewny, że wróci z Nowego Jorku z kontraktem. Tak się nie stało. Epic Records odmówiło wydania debiutu Upiornych Dzieciaków, a zespół wrócił do rodzinnego Fort Lauderdale zdruzgotany.

Brak kontraktu płytowego…

…nie przeszkadzał młodej grupie w nieustannym koncertowaniu. Bodaj najważniejszymi występami w historii zespołu były koncerty przed Nine Inch Nails, które zaowocowały trudną, burzliwą, lecz niezwykle ważną przyjaźnią między Brianem Warnerem i Trentem Reznorem – założycielem i liderem Nine Inch Nails. Po wspólnej trasie koncertowej, z Brianem skontaktował się manager Nine Inch Nails z prośbą o przesłanie taśmy demo.

Jest lipiec 1993r.

Grupa Marilyn Manson (nazwę skrócono, bo “ludzie i tak nas tak nazywali”) wchodzi do, należącego do zespołu Bee Gees, studia Criteria Studios na Florydzie i przystępuje do nagrań swojego debiutanckiego albumu, zatytułowanego “The Manson Family Album”. Producentem nagrań został Roli Mossiman, współpracę z którym Brian wspominał, jako istny koszmar.

Według słów Briana, Roli próbował ciągnąć grupę Marilyn Manson w kierunku dokładnie odwrotnym do zamierzonego. Zamiast wydobyć z muzyki zespołu cięższe i bardziej ponure elementy, Roli chciał jak najbardziej “ugłaskać” materiał i zrobić z Marilyn Manson zespół pop-rockowy. Czy wręcz popowy.

Pierwsze zgrzyty

Już w trakcie sesji nagraniowej zaczęły pojawiać się pierwsze tarcia w zespole. Gidget Gein kilkakrotnie przedawkował narkotyki i został wyrzucony z zespołu jeszcze zanim skończony album ujrzał światło dzienne. Zmarł w 2008r. w wyniku przedawkowania heroiny. Zastąpił go Jeordie White, który przyjął pseudonim Twiggy Ramirez.

Bardzo szybko ujawnił się również trudny charakter ówczesnego gitarzysty. To Trent Reznor zauważył, że Daisy Berkowitz jest niezbyt lubiany. W zespole przetrwał do 1996r., a ciągłe rotacje w składzie grupy będą towarzyszyć Brianowi po dziś dzień. Na przestrzeni lat, przez zespół przewinęło się ponad 25 osób.

Z czasem porzucono również tradycję nadawania każdemu muzykowi pseudonimu stworzonego wg klucza “gwiazda-morderca”. Ale odchodzę od tematu.

Album idzie do poprawy

Efekt nagrań w Criteria Studios nie zadowolił ani zespołu, ani Trenta Reznora, który zobowiązał się wydać płytę pod skrzydłami Nothing – swojego wydawnictwa. Wszyscy zgodnie uznali końcowy materiał za nieciekawy, płytki oraz pozbawiony życia i energii.

Na szczęście Trent Reznor zgodził się przerobić materiał. Część partii gitarowych została nagrana ponownie. Charlie Clouser, klawiszowiec Nine Inch Nails, zaprogramował automat perkusyjny, który zastąpił większość ścieżek nagranych na żywo podczas wcześniejszej sesji.

MetalPoodle: Marilyn Manson prezentuje dildo ze swoim wizerunkiem

Zabawna ironia?

Cofnijmy się na chwilę do nocy z 8 na 9 sierpnia 1969r. To właśnie wtedy Rodzina Mansona dokonała brutalnego morderstwa w willi wynajętej przez Romana Polańskiego. Członkowie Rodziny zamordowali czwórkę przyjaciół Polańskiego i jego żonę, Sharon Tate, która była w dziewiątym miesiącu ciąży.

Wróćmy do lat 90-tych

Na albumie “Portrait of an American Family” znalazł się utwór “My Monkey” będący luźną adaptacją kompozycji “Mechanical Man” Charlesa Mansona. W “My Monkey” wykorzystano tekst powyższego utworu, użyto również fragmentów wypowiedzi słynnego przestępcy.

A zabawna, zdaniem Briana, ironia polega na tym, że “My Monkey” zarejestrowano we… wspomnianej wcześniej willi.

Zjawiska nadprzyrodzone, czy bujna wyobraźnia?

W “Trudnej Drodze z Piekła” Brian wspominał, że podczas miksowania utworu “Wrapped In Plastic” na taśmie pojawiły się, ni stąd, ni zowąd, sample wypowiedzi Charlesa Mansona, które miały być użyte w “My Monkey”.

Byliśmy sami w domu Sharon Tate, tylko ja i Sean Beavan (asystent produkcji), przestraszyliśmy się nie na żarty i postanowiliśmy iść zaraz do domu.

Brian Warner

Następnego dnia z taśmą wszystko było w porządku, nie było na niej nagrań Charlesa Mansona. Brian utrzymywał, że nie istnieje żadne techniczne, ani logiczne wyjaśnienie sytuacji, określonej przez niego, jako nadprzyrodzone zjawisko, które poważnie go przeraziło. Ile w tym prawdy, ile wyobraźni, ile narkotykowych zwidów? Interpretację zostawię czytelnikom.

Nieprzekraczalna granica po raz pierwszy

Po siedmiu tygodniach ponownych nagrań i miksów płyta, zatytułowana teraz “Portrait of an American Family” była gotowa do zaprezentowania wytwórni Interscope, której wydawnictwo Nothing było podległe. Wytwórnia nie miała zastrzeżeń do strony muzycznej albumu. Z jednym wyjątkiem. Tym wyjątkiem był oczywiście “My Monkey”. Okazało się, że Interscope ma duże problemy z powodu płyty “The Spaghetti Incident” grupy Guns’n’Roses.

Na albumie znalazł się cover utworu “Look At Your Game, Girl”. Tak, autorem utworu jest nie kto inny, jak Charles Manson. Wytwórnia została zmuszona, by oddać rodzinom ofiar dochód z piosenki i w związku z tym nalegała, by usunąć “My Monkey” z “Portrait…”. Gdy muzycy zgodnie odmówili, władze Interscope zdecydowały, że nie wydadzą płyty.

Nieprzekraczalna granica po raz drugi

Pojawiły się również problemy z zawartością wkładki płyty. Wokalista chciał umieścić w środku swoje zdjęcie z dzieciństwa. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kilkuletni Brian na tym zdjęciu leży nagi na tapczanie. Prawnicy Interscope obawiali się, że fotografia zostanie uznana za *** dziecięcą. Oddajmy głos Brianowi:

Tę fotografię zrobiła moja matka, to coś całkiem niewinnego i normalnego, a jeżeli Wy uznajecie ją za por***, dlaczego obwiniacie mnie? Przecież to Wam przy niej staje. Dlaczego Was nie powinno się karać? Zawsze to podkreślam, ludzka moralność jest bardzo dziwna: jeżeli ich coś podnieca, znaczy, że jest to złe.

Brian Warner

Sprzedane!

Gdy wydanie płyty przez Interscope wisiało na włosku, niespodziewanie zespół został poparty przez Trenta Reznora. Choć założone przez Reznora wydawnictwo Nothing należało formalnie do Interscope, sam zainteresowany nie widział problemu, by wydać płytę pod skrzydłami innej wytwórni. Po rozmowach z Maverick Records (wytwórnia należąca do Madonny), włodarze Interscope ugięli się i uznali, że jednak wydadzą “Portrait of an American Family” i pokryją wszelkie koszty.

O czym jest “Portrait of an American Family”?

O obłudzie, głupocie i zakłamaniu amerykańskiego społeczeństwa i przeróżnych organizacji religijnych, które pod płaszczykiem wiary naciągają zbyt ufnych ludzi. Należy podkreślić, że Brian Warner dał się poznać, jako niezwykle uważny i spostrzegawczy obserwator społeczeństwa, różnych nastrojów i tendencji.

W “Cake And Sodomy” piętnuje obłudę i pazerność kaznodziejów. W “Wrapped In Plastic” ukazuje parszywe podejście amerykańskiej rodziny, która zawija wszystko w folię, nie po to, by brud nie dostał się do środka, lecz by nie wylazł na zewnątrz.

Recenzje były mieszane “Portrait of an American Family”

Jedni krytycy chwalili Briana Warnera, jako wokalistę, a album za zdolne balansowanie pomiędzy skandalem, a talentem. Inni (jak na przykład magazyn “Rolling Stone”) wytykali, że teksty na płycie nie są tak ostrą i celną krytyką ówczesnego społeczeństwa, jak Brianowi się wydaje.

“Portrait of an American Family” znalazł się na 13 miejscu listy “50 ikonicznych albumów, które zdefiniowały 1994r.” magazynu “Guitar World”. W 2004r. utwór “Cyclops” trafił na listę “100 najgorszych gitarowych solówek wszech czasów”, tego samego czasopisma.

Spojrzenie po latach

W późniejszym wywiadzie, Brian mówił, że nie jest do końca zadowolony z tekstów na płycie. Jego zdaniem wyszło inaczej, niż chciał. Chciał pokazać hipokryzję telewizyjnych talk-show, w których ludzie chwalą się swoimi cnotami, udowadniając jednocześnie, że łatwiej jest mówić o swoich zasadach, niż żyć zgodnie z nimi. Chciał również podkreślić, że dla dorastającej młodzieży wiele rzeczy, wiele spraw ma o wiele głębsze znaczenie, niż chcieliby tego ich rodzice.

Przykładem niech będzie książka “Charlie i fabryka czekolady”. Brian, w obsesyjnym umiłowaniu czekolady, dopatruje się analogii do uzależnienia od narkotyków. A w wywiadzie wyraził nadzieję, że na następnej płycie uda mu się lepiej przekazać własne spostrzeżenia.

Wokalista miał również pretensje do wytwórni, że nie promowała płyty wystarczająco dobrze, podczas, gdy zespół spędził dwa lata w intensywnej trasie koncertowej.

Pierwszy singel

Według planów Roliego Mossimana, pierwszym singlem promującym album miał być utwór “Snake Eyes And Sissies”. Wieść niesie, że producent zdążył nawet przygotować wersję kompozycji przeznaczoną dla stacji radiowych. Tak się jednak nie stało. Drogi Mossimana i zespołu rozeszły się, a na pierwszy singel wybrano “Get Your Gunn”, który ukazał się ponad miesiąc przed premierą płyty.

Podwójne “n” to nie literówka. Tytuł utworu nawiązuje do nazwiska Davida Gunna, lekarza zamordowanego przez Michaela Griffina – fanatycznego antyaborcjonistę. Griffin chciał powstrzymać Gunna przed wykonywaniem aborcji, czyli zdaniem Griffina, mordowania nienarodzonych, niewinnych dzieci.

“Łap za broń”, czyli kolejne kontrowersje

Kilka lat później, skrajna prawica w USA uznała utwór “Get Your Gunn” za… winny strzelaninie w szkole Columbine High School. Szybkie przypomnienie: 20 kwietnia 1999r., dwóch uczniów szkoły, otworzyło ogień z broni palnej na terenie placówki. Sprawcy zabili 13 osób, ranili ponad 20, a zanim do szkoły wkroczyła policja, popełnili samobójstwo.

Należy podkreślić, że strzelanina w Columbine High School jest jednym z największych masowych morderstw na terenie placówek oświatowych w historii Stanów Zjednoczonych. To wystarczyło, by “Get Your Gunn” okrzyknąć jedną z najbardziej kontrowersyjnych piosenek w historii.

Płytę promowały trzy teledyski

Wspomniany już “Get Your Gunn”, a także “Lunchbox” i “Dope Hat”. Warto zwrócić uwagę na interesujące, tak zwane “strony B”, które znalazły się na krążkach “Lunchbox” i “Get Your Gunn”. “Lunchbox”, oprócz kilku remiksów utworu tytułowego, został wzbogacony o niedostępny nigdzie indziej cover utworu “Down In The Park” Garego Numana. Z kolei na “Get Your Gunn” znalazła się swobodna wariacja na temat “Revolution 9” grupy The Beatles.

Singel “Dope Hat” ostatecznie przekształcił się w trwający niemal godzinę album z remiksami, coverami i groteskowymi eksperymentami muzycznymi, zatytułowany “Smells Like Children”. I to nie “Portrait of an American Family”, lecz właśnie “Smells Like Children” otworzył zespołowi drogę do mainstreamu.

Słodkie sny zaczynają się ziszczać

Na “Smells Like Children”, oprócz remiksów i dziwacznych eksperymentów trafiły trzy covery: “I Put A Spell On You” Jaya Hawkinsa, “Rock’n’Roll Nigger” z repertuaru Patti Smith i “Sweet Dreams (Are Made Of This)” synthpopowej grupy Eurythmics. I właśnie ten ostatni utwór stał się pierwszym ogólnoświatowym przebojem Marilyna Mansona.

O ile wcześniejsze teledyski zespołu zostały zepchnięte przez MTV do pasma nocnego i były emitowane raczej sporadycznie, o tyle odpychający obrazek do “Sweet Dreams (Are Made Of This)” na długo zagościł na antenie. Doczekał się nawet nominacji do prestiżowej nagrody 1996 MTV Video Music Awards w kategorii Best Rock Video.

Oceny poniżej oczekiwań

Choć trzeba zaznaczyć, że album “Smells Like Children”, w przeciwieństwie do “Portrait…”, spotkał się ze zdecydowanie chłodnym przyjęciem. Tony Sherman z cenionego magazynu “Entertainment Weekly” opisał album, jako “bezsensownie zmontowaną wymówkę płyty”, na którą trafiły pozbawione sensu remiksy, drażniące przerywniki i żałosne covery. A sam zespół określił mianem trzecioligowych naśladowców White Zombie.

A co było dalej?

Z biegiem lat, Brian Warner, znany szerszej publiczności, jako Marilyn Manson dorobił się łatki jednego z najbardziej kontrowersyjnych muzyków w historii. Dziwaczne teledyski, odpychający, przesadzony image, otwarta i dosadna krytyka skostniałego społeczeństwa i systemów religijnych.

Wreszcie, niepokorne zachowanie, dewastacje hoteli, niszczenie sprzętów scenicznych. Wszystko to sprawiło, że grupa Marilyn Manson zaczęła urastać niemalże do rangi zagrożenia narodowego. Uprzedzenia nie ominęły również Polski. Koncert, planowany w Katowicach w 2001r., nie doszedł do skutku po tym, jak władze odmówiły wpuszczenia zespołu do miasta.

To wszystko miało dopiero nadejść

W 1995r., na którym skończę niniejszy tekst, zespół Marilyn Manson cieszył się umiarkowaną, choć stale rosnącą, popularnością w USA i dość niewielką poza granicami rodzinnego kraju. Jeszcze w trakcie trasy koncertowej promującej “Smells Like Children”, grupa zaprezentowała na żywo kilka nowych utworów, a sesja nagraniowa następcy “Smells Like Children” była bodaj najtrudniejszą w historii zespołu, nad którym zaczęło krążyć widmo rozpadu. Ale to już temat na inną historię…

*cytaty pochodzą z książki: “Trudna Droga z Piekła” autorstwa Marilyna Mansona i Neila Straussa. Kagra, Poznań 2000

Podobne artykuły

TOP 10 – znani i uznani aktorzy w metalowych teledyskach

Szymon Grzybowski

Starzy wyjadacze rozczarowują, nowe nazwy zaskakują – metalowe podsumowanie 2018r.

Redakcja

Metallica… zaczęła się na “Kill ‘Em All” – 35-lecie wydania albumu

Szymon Grzybowski

Zostaw komentarz