WYWIADY

Bliżej nam do krzyku tłumionego w sobie – wywiad z Frontal Cortex

Frontal Cortex to założona w Olsztynie grupa grająca, jak sami mówią, bardzo emocjonalną mieszankę rocka i metalu progresywnego. W ubiegłym roku ukazał się debiutancki album zespołu, zatytułowany „Passage”. Zespół został przepytany z własnej historii, planów na przyszłość, inspiracji, obserwacji i obrazów z odzysku.

Cześć! Na wstępie gratuluję świetnej płyty, zbierającej bardzo wysokie noty.

Frontal Cortex: Dziękujemy! Jesteśmy bardzo wdzięczni, że nasza twórczość znalazła swoich odbiorców i wciąż dociera do kolejnych. Bardzo to doceniamy!

Piszecie, że Wasze drogi przecięły się w 2015 roku. Że Wasza wieloletnia wędrówka zaprowadziła Was w jedno miejsce – zespół. Opowiecie, jak to wszystko się zaczęło? Jak powstał Frontal Cortex?

Rafał Piegat (gitara): Każdy z nas zajmował się muzyką wcześniej z różnym skutkiem. Z czasem doświadczenie i determinacja osiągnęły taki poziom, że zaczęliśmy się nawzajem przyciągać (śmiech). Przy pierwszym spotkaniu z Grześkiem (Gołaszewskim, wokal, gitara basowa – przyp. red.), miałem wrażenie jakbyśmy się znali od lat! Oczywiście zanim doszło do tego spotkania, Grzesiek odpowiedział na moje ogłoszenie o założenie zespołu. W załączeniu do ogłoszenia można było posłuchać wersji demo kilku utworów, które ostatecznie znalazły się na płycie „Passage”. I tak się zaczęło. Na pierwszą próbę na perkusję zaprosiłem swojego przyjaciela Bartka (Bartosz Kukuć, perkusja – przyp. red.), z którym znam się jeszcze z czasów szkolnych. Z kolei Grzesiek ściągnął swojego brata Łukasza (gitara – przyp. red.). Po pierwszej próbie nie było żadnych wątpliwości, że mamy do czynienia z solidnym fundamentem na prawdziwy zespół.

“Disappointed”? W żadnym wypadku! – recenzja Frontal Cortex “Passage”

Intryguje mnie nazwa zespołu. Zgodnie z informacjami znalezionymi w Internecie, kora przedczołowa (frontal cortex) pełni funkcję w działaniu pamięci roboczej, planowaniu ruchów i działań, rozważania ich konsekwencji, a także wpływa hamująco na spontaniczne i często gwałtowne stany emocjonalne. Można powiedzieć, że u człowieka pełni funkcję “głosu rozsądku”. Jesteście głosem rozsądku dzisiejszego społeczeństwa?

Rafał Piegat (gitara): Głos rozsądku – podoba mi się! (śmiech). Na pewno wkładamy kij w mrowisko i prowokujemy do refleksji. Sugerujemy w ten sposób, że nie warto iść drogą na skróty, lepiej jest słuchać swojego wnętrza, nawet jeżeli nie spotka się ono z przychylnością ogółu.

Grzegorz Gołaszewski (bas / wokal): Ja bym powiedział, że bliżej nam do krzyku tłumionego w sobie, który w końcu musi jakoś uwolnić się od ciała, by ostatecznie odnaleźć się w ciszy. Bardziej chodzi o emocje, różne, ludzkie. Głos rozsądku? Raczej ledwie słyszalny szept (śmiech).

Sami o sobie piszecie, że tematyka Waszych utworów związana jest z wnikliwą obserwacją świata. Co lub kogo obserwujecie? Polityków? Przywódców religijnych? Zwykłych ludzi? Jak wygląda świat oczami Frontal Cortex?

Rafał Piegat: Nie lubimy z góry narzuconych schematów. To zabija spontaniczność i radość z życia. Zdajemy sobie sprawę, że nie my pierwsi to zauważamy. Przecież taki właśnie jest charakter muzyki rockowej, z natury rebelianckiej. Z dużą satysfakcją dokładamy kolejną cegiełkę.

Grzegorz: Ciężko jednoznacznie wskazać, jak wygląda świat oczami Frontal Cortex. Łatwiej byłoby na zasadzie porównania obrazków, np. mamy już wizję świata “Budki Suflera” i teraz jak się ona ma do tej „frontalowej” (śmiech). Tak serio, to np. ja obserwuję przede wszystkim samego siebie i nie chodzi tu o drukowanie zdjęć ze swoim ryjem, czy innym kawałkiem powłoki. Bardziej siebie w konfrontacji z otaczającą rzeczywistością. Jako człowiek wyposażony w płat czołowy i inne „czerwone” elementy, jestem w stanie odczuwać, myśleć i analizować. Przynajmniej tak mi się wydaje, a świat, który widzę, to zlepek obrazków, które bardzo grubą kreską wyryte w pamięci wymagają pielęgnacji lub zamalowania kolejnymi. Ot i cała wizja (śmiech).

Swoją muzykę określacie, jako bardzo osobistą, nasiąkniętą głębokimi uczuciami i emocjami. Podczas naszej wcześniejszej rozmowy, mówiliście, że tak właściwie Wasze utwory są o miłości. Miłości do czego lub kogo? O czym opowiada album “Passage”? Dokąd prowadzi tytułowe przejście?

Grzegorz: Nie będziemy podawać wszystkiego na tacy. Fajnie, jakby nasze teksty były impulsem do przemyśleń, jakby każdy słuchacz odnalazł w nich własną interpretację i odbicie własnego obrazu.
 
Nie mam wielkiego doświadczenia w pisaniu tekstów, ale zauważyłem, że wystarczy zwyczajnie napisać coś szczerze, bez kombinacji. W pewnym sensie obnażyć się i w prosty sposób wyrazić to, co się czuje. Wystarczy, bo wtedy samo się pisze. Nie trzeba zbytnio kombinować.
 
Zgadza się, nie wszystkie, ale są i takie traktujące o miłości, a tytułowe “przejście” na swoim krańcu pozwala zauważyć, co jest istotą egzystencji.

 
Od obrazów we wkładce płyty trudno oderwać wzrok. Gdy rozmawialiśmy po katowickim koncercie, mówiliście, że wkładkę „Passage” zdobią grafiki, które były pracami dyplomowymi autora, Janusza Skierkowskiego. Dobrze pamiętam, że te obrazy popadły w zapomnienie i zostały odzyskane, czy też odnalezione dopiero po długim czasie? Jak natrafiliście na te obrazy i co się z nimi stało?

Łukasz Gołaszewski (gitarzysta): Z obrazami to w ogóle śmieszna historia. Owszem, są to prace Janusza, ale po latach popadły, delikatnie mówiąc, w niełaskę. Zachowały się jedynie fotografie tych obrazów, jeszcze z czasów pierwszych aparatów cyfrowych (śmiech). Na szczęście miałem okazję je wtedy, w okolicach 2001 czy 2002 roku, obejrzeć i przypomniałem sobie o nich, gdy zacząłem kombinować z okładką naszej płyty. Same obrazy przepadły, jako materiały pomocnicze przy remoncie mieszkania, serio! Z ocalałych fotografii udało się jednak wyciągnąć jeszcze całkiem sporo i efekt możecie podziwiać trzymając w ręku naszą płytę.

We wkładce płyty czytam, że za muzykę i teksty odpowiada cały zespół. Jak powstają Wasze kompozycje? Jak powstała płyta „Passage”?

Rafał: Na początku przedstawiłem chłopakom kilka konceptów w formie nagrań demo. Spotkało się to z pozytywną reakcją, więc aranż i wokale zostały dopracowane w sali prób. Natomiast dzisiaj wiele rzeczy powstaje w wyniku wspólnego jamowania. Nasze pomysły często najpierw powstają na gitarze akustycznej i/lub klawiszach. Taka metoda najlepiej weryfikuje czy dany pomysł warto zaprezentować na próbie do ewentualnego jamu.

Gracie emocjonalną, przestrzenną muzykę, którą określiłbym, jako mieszankę rocka i metalu progresywnego. Wpływy Toola są w Waszej muzyce dość mocno słyszalne. Co jeszcze Was inspiruje? Czego słuchacie na co dzień?

Rafał: Ostatnio mam dużą sympatię w stronę Skandynawii. Bardzo lubię szwedzki Dungen czy norweski Soup. Z kolei z Danii totalnie zawładnęła mną dziewczyna o nazwisku Agnes Obel. Jak ktoś ogląda współczesne seriale na popularnej platformie streamingowej, to na pewno natknął się na jej twórczość (śmiech). Sporo rzeczy poznałem też dzięki chłopakom, np. Tesseract, Riverside czy The Pineapple Thief – to zdecydowanie zasługa braci Gołaszewskich (śmiech). Wcześniej nie przemawiały do mnie te kapele.

Emocjonalna podróż do wnętrza Człowieka – recenzja Cereus “Dystonia”

Łukasz: Aż musiałem sprawdzić historię odtwarzacza (śmiech). Z klimatów rockowych i metalowych zdecydowanie The Ocean, Opeth i Karnivool. Czekam z niecierpliwością na nowe albumy dwóch ostatnich! Pojawił się też Target (Chile), Rosk i Cereus (śmiech). Poza tym na mojej liście sporo jest zespołów spoza rockowego nurtu: GoGo Penguin, Mammal Hands, Avishay Cohen, Esbjörn Svensson Trio, The Bad Plus i jeszcze z innej beczki Carbon Based Lifeforms i Daniel Spaleniak. To tak w skrócie z ostatniego miesiąca.

Co prawda płyta „Passage” ukazała się zaledwie pół roku temu, ale po tak świetnym materiale po prostu chce się więcej, więc muszę zapytać: planujecie kontynuację „Passage”? Pracujecie już nad nowymi utworami?

Rafał: Tak, nowego materiału jest już całkiem sporo. Wydaje mi się, że co najmniej połowa płyty. Nie mogę się doczekać kiedy zaczniemy grać nowe numery na żywo, a z czasem, jak będziemy gotowi, zarejestrujemy je w studio. Brzmi jak plan! (śmiech)

Łukasz: Dodam tylko, że nad nowym materiałem pracowaliśmy już jakiś czas przed nagraniem „Passage”. Nie spieszy nam się, pracujemy swoim tempem i pozwalamy, żeby nowe kompozycje spokojnie dojrzewały na próbach. Czasami zdarza nam się wrzucić jeden czy dwa nowe numery na koncertach.

Niedawno zagraliście trasę koncertową promującą Wasz debiutancki album. W lipcu wystąpicie na toruńskim Festiwalu Rocka Progresywnego, dzieląc scenę m.in. z grupą Tides From Nebula. Jakie ponadto macie plany na przyszłość bliższą i dalszą? Gdzie jeszcze będzie Was można zobaczyć?

Rafał: Mamy za sobą kilka koncertów zagranych w towarzystwie dwóch świetnych zespołów: Cereus oraz Here On Earth. To bardzo fajne chłopaki, dzielenie z nimi sceny to była dla nas duża przyjemność. W wyniku tej wzajemnej sympatii planujemy kolejne koncerty w tym właśnie zestawieniu (terminy jesienne). Póki co, będzie można nas usłyszeć na wspomnianym festiwalu w Toruniu, dzień wcześniej w Olsztynie w towarzystwie Electric Light Orchestra. Zapraszam do naszych social-media, tam o wszystkim będziemy informować na bieżąco!

Pytałem o plany koncertowe, o nowy materiał. Jakie macie marzenia i życzenia? Czego byście sobie życzyli od świata, od sceny, od siebie nawzajem?

Łukasz: 500+ dla kapel rockowych (śmiech). A tak serio, więcej rozsądku i racjonalności i refleksji w codziennym życiu, a reszta sama się dobrze ułoży.

Dziękuję za poświęcony czas. Tradycyjnie, ostatnie słowo należy do Was:

Frontal Cortex: Ludzie, chodźcie na koncerty, wspierajcie lokalne kapele – gdy zostaną wielkimi gwiazdami rocka, może już być za późno. (śmiech) Dzięki za fajny wywiad i ciepłe słowa. Do zobaczenia niebawem.

Fot. Materiały promocyjne zespołu

Podobne artykuły

“To jest tak naprawdę naszym celem – poruszać ludzi.” Wywiad z Obscure Sphinx.

Dominika Kudła

Wywiad: Michael “Vorph” Locher i Alexandre “Xy” Locher (Samael) – 22.04.2017

Michał Bentyn

„W Polsce bardzo trudno promuje się metal” – wywiad z Bartłomiejem Łonem (Soul Plunder)

Szymon Grzybowski

Zostaw komentarz