Slipknot relacja z koncertu w Łodzi
Strona główna » Relacja: Slipknot, Behemoth – Łódź 06.02.2020
RELACJE

Relacja: Slipknot, Behemoth – Łódź 06.02.2020

Niewiele ponad 7 miesięcy temu Slipknot grał w Polsce koncert jako gwiazda Mystic Festival 2019 i wypełnił niemal do ostatniego miejsca krakowską Tauron Arenę. Jak jednak można stwierdzić po frekwencji podczas koncertu w Łodzi w Atlas Arenie muzyka i show amerykańskiej gwiazdy nie spowszedniały i wciąż przyciągają tłumy. Hala była bliska wyprzedania, ale nie ma się co dziwić – Slipknot to klasa sama w sobie.

Występ w Mieście Włókniarzy na pewno nie był jednak wydarzeniem bez zarzutu. Co podczas koncertu Slipknota hipnotyzowało, a co nie do końca zagrało?

Slipknot w Łodzi – promuje nową płytę

Pomimo tego, że dwa ostatnie koncerty Slipknota w Polsce dzieli niewiele ponad pół roku, w międzyczasie miało miejsce bardzo istotne z punktu widzenia zespołu wydarzenie, czyli premiera nowej płyty. „We Are Not Your Kind” ukazało się na rynku w sierpniu 2019, a zespół podczas trasy na przełomie stycznia i lutego promuje ją w Europie i ma to wyraźne odzwierciedlenie w setliście.

W Łodzi Slipknot zagrał cztery numery z najnowszego albumu – wybór jednak nie zaskoczył, bo zespół postawił na utwory singlowe, czyli „Unsainted”, które otworzyło koncert, a także „Nero Forte”, „Soloway Firth” oraz „Birth of The Cruel”. Ten ostatni zabrzmiał fantastycznie, a dla mnie po wielu odsłuchach ostatniego krążka zespołu, wysuwa się na czoło wyścigu o miano najlepszych utworów na płycie.

Numery bez wyjątku zostały przyjęte jednak niezwykle ciepło i dały jasny sygnał, że kierunek artystyczny, który zespół przyjął, podoba się fanom.

Setlista Slipknota podczas koncertu w Łodzi

To jednak nie najnowszy album, a debiutancki był najobszerniej reprezentowany w setliście podczas koncertu w Łodzi. Slipknot zagrał z niego aż pięć kawałków – w tym na bis, niedające chwili wytchnienia „(sic)” oraz „Surfacing”. Corey i spółka dołożyli do tego jeszcze „People = Shit”. Taki zestaw na zakończenie wyżął z resztek sił niemal całą publiczność zgromadzoną na płycie.

Poza tym grupa starała się z grubsza zadowolić fanów, niemal każdego z etapów działalności Slipknota. Zabrakło jedynie jakiegokolwiek kawałka z „.5: The Gray Chapter”. Najgorętsze przyjęcie fani zgotowali na slipknotowe hity – “Duality”, “Before I Forget”, czy “Psychosocial”.

Ogólnie trzeba natomiast stwierdzić, że setlista była na pewno przekrojowa, ale raczej bezpieczna – zespół nie silił się na prezentowanie dawno zapomnianych i nieco zakurzonych kawałków. Nie ma w tym absolutnie nic złego. Jedynie osoby, które widziały Slipknota na żywo już wiele razy, mogłyby chcieć coś mniej oczywistego w setliście. Reszta bawiła się wybornie.

Coś, co jednak zdecydowanie negatywnie wpływało na dynamikę koncertu, były długie przerwy między wieloma utworami. Na dłużące się w nieskończoność minuty scena gasła, a zespół milkł, przez co cały występ tracił nieco na intensywności.

Slipknot w Łodzi – oprawa i nagłośnienie

Koncerty Slipknota chociażby przez wzgląd na liczebność zespołu i jego image odstają od surowego rockowego czy metalowego występu. Do tego dodać trzeba wspaniałe efekty wizualne, grę świateł, ledowych wyświetlaczy, które wypełniały scenę i przestrzeń ponad nią – migały w rytm muzyki, stanowiąc dla niej ilustrację i wprost hipnotyzowały.

Gorzej było z nagłośnieniem. I niestety z pewnością była to wina dźwiękowca – ten sam zespół w tym samym miejscu w 2015 roku zabrzmiał o wiele lepiej. Przede wszystkim bardzo mocno wysunięte były instrumenty perkusyjne. Z jednej strony super, bo to, co za zestawem wyczynia Jay Weinberg, jest oszałamiające, a wtórujący mu Shawn „Clown” Crahan oraz muzyk koncertowy Michael Pfaff brzmią równie rewelacyjnie.

Niestety w tym całym zamieszaniu bardzo ginęły gitary, a spod perkusyjnej kanonady słychać było przede wszystkim szum. W toku koncertu próbowano to ratować i faktycznie im bliżej końca, tym lepiej, ale wciąż było to za mało, aby powiedzieć, że był to dobrze nagłośniony koncert.

Mam też jedną, dość subiektywną opinię. Być może się starzeję, ale koncert był piekielnie głośny. Brzmi to absurdalnie, wiem, ale chyba trochę przesadzono. Zresztą koncert Behemota, o którym więcej za chwilę, był ogólnie zdecydowanie lepiej nagłośniony.

W żaden sposób nie zmienia to jednak odbioru całości – publiczność była zachwycona i entuzjastycznie reagowała na kolejne numery, a Corey komplementował polskich fanów. Czy były to szczere słowa, czy raczej standardowe koncertowe formułki, trudno stwierdzić. Atmosfera podczas koncertu z pewnością była jednak bardzo dobra, a płyta cały czas żyła.

Behemoth – support przed występem Slipknota w Łodzi

Podczas całej trasy europejskiej trasy koncertowej Slipknotowi towarzyszy Behemoth. To świetny wybór i uznana marka ciesząca się międzynarodową sławą. Zresztą dało się odczuć, że polski zespół nie jest traktowany jak typowy rozgrzewacz. Występ Behemota imponował oprawą, nie zabrakło wspaniałej gry świateł czy buchających języków ognia ze sceny.

Zresztą również sami muzycy dbają o to, żeby ich występ miał bardziej charakter niemal misterium niż zwykłego koncertu. Ruch sceniczny, makijaż czy dobór akcesoriów i dodatków Nergala – wszystko to jest szczegółowo przemyślane i zaplanowane tak, aby jak najlepiej dopełniać muzykę.

Behemoth na scenie spędził zaledwie 45 minut i wielka szkoda, że tak krótko – to jednak standard podczas tournée ze Slipknotem. Na repertuar składały się numery z trzech ostatnich albumów. Wyjątek stanowił zamykający koncert numer „Chant For Eschaton 2000” z albumu „Satanica” z 1999 roku.

Behemoth relacja z koncertu Slipknot w Łodzi

Slipknot, Łódź 06.02.2020 – setlista:

1. Unsainted
2. Disasterpiece
3. Eeyore
4. Nero Forte
5. Before I Forget
6. New Abortion
7. Psychosocial
8. Solway Firth
9. Vermilion
10. Birth of the Cruel
11. Wait and Bleed
12. Eyeless
13. All Out Life
14. Duality

Bisy:

15. 742617000027
16. (sic)
17. People = Shit
18. Surfacing

Behemoth, Łódź 06.02.2020 – setlista:

1. Wolves ov Siberia
2. Daimonos
3. Ora Pro Nobis Lucifer
4. Bartzabel
5. Rom 5:8
6. Blow Your Trumpets Gabriel
7. Ov Fire and the Void
8. Chant for Eschaton 2000

Podobne artykuły

Relacja: Vader (Back to the Black Tour), Gdynia 29.11.2012

Tomasz Koza

Relacja: All Hope Is Gone Tour (Warszawa, Torwar)

Tomasz Koza

Relacja: Nocny Kochanek, Zenek, Mescalero – Wrocław, 24.03.2017

Albert Markowicz

Relacja: Nocny Kochanek, Venflon – Warszawa, 04.02.2018

Albert Markowicz

Ten zespół nie powszednieje! Metallica, Warszawa 21.08.2019 – relacja

Szymon Grzybowski

Relacja: DevilDriver 21.06.2010 – Kraków, Loch Ness

Tomasz Koza

Zostaw komentarz

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!